Na Zmartwychwstanie Pana

Na Zmartwychwstanie Pana

Prawie 80-lat temu, w kwietniu 1936 r. władze sowieckie podjęły decyzje o rozpoczęciu deportacji Polaków zamieszkałych przede wszystkim na ternie Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej.

Decyzja ta stanowiła retorsję za fakt, iż mniejszość polska – zdaniem bolszewików rządzących ówczesną Rosją – nie zdała egzaminu, czyli nie dała się zsowietyzować. Kilkanaście lat wcześniej, na terenie przygranicznych republik utworzono autonomiczne gminy polskie Dzierżyńsk i Marchlewsk, na których obowiązywał język polski w szkole, w prasie i w urzędach. Ten eksperyment polegał na próbie zsowietyzowania Polaków przy jednoczesnym zachowaniu wśród mieszkańców zdolności do posługiwania się językiem ojczystym. Warunkiem eksperymentu było jednak podeptanie przez mieszkających tak Polaków praw boskich, w tym przywiązania do religii, ale także do własności co umożliwiłoby kolektywizację. Przez lata na terenie polskojęzycznych gmin wychodziło pismo „Bezbożnik” organ Związku Wojujących Bezbożników, w którym szkalowano katolików, religię i namawiano do pogłębianie swej wiedzy na temat marksizmu i ateizmu. Spośród czytelników miała wyrosnąć nowa elita bolszewików, która – w tym przypadku posługując się językiem polskim – mogła w przyszłości stać się zaczynem rewolucji po drugiej stronie granicy z II RP. Tak się jednak nie stało, bo eksperyment się nie udał. Polacy mimo olbrzymiego nacisku propagandowego nie poddali się i nadal wychowywali siebie i swoje dzieci w kulturze polskiej odziedziczonej po przodkach, pamiętających o wielkiej I Rzeczypospolitej.

W 80-tą rocznicę deportowania ponad 60 tysięcy Polaków z republik ukraińskiej i białoruskiej do Kazachskiej Socjalistycznej Republiki Sowieckiej, Senat RP podjął uchwałę składając hołd ofiarom reżymu totalitarnego, a jednocześnie – jak napisano – wyrażając przekonanie „że na Państwie Polskim spoczywa obowiązek umożliwienia powrotu ludności polskiej do Macierzy”. Potomkowie ofiar przymusowych przesiedleń żyją dziś na terenie byłego Związku Sowieckiego, a znaczna ich część nie chce opuszczać swych ojczyzn. Jednakże Państwo Polskie nikogo nie zmuszając – rzecz jasna – do wyjazdów, ma obowiązek prowadzenia polityki otwartych drzwi do ojczyzny wobec rodzin, dzieci i wnuków prześladowanych 80 lat temu rodaków mieszkających wówczas pod totalitarnym i ateistycznym reżymem Stalina.

Miałem honor współtworzyć treść tej uchwały (głównym autorem był dr Robert Wyszyński) i przedstawiać ją przed Wysoką Izbą. Wywiązała się długa dyskusja w Senacie RP, w której ramię przy ramieniu stanęli senatorowie Prawa i Sprawiedliwości oraz Platformy Obywatelskiej. To cieszy, że są jeszcze takie sprawy, które potrafią nas zespolić. W PRL kilkakrotnie, kolejne ekipy PZPRwskie próbowały iść śladem Stalina i bolszewickiej Rosji, i wyprowadzić krzyż Chrystusa z sal lekcyjnych i szpitali, z placów i hal fabrycznych. I wszystko na nic. Krzyż pozostał znakiem wiary i polskości. I dziś – także w okresie zbliżających się świąt Zmartwychwstania Pana Jezusa – możemy nadal powtórzyć za Polakami deportowanymi 80 lat temu do Kazachstanu: wiary nie porzucimy, póki jesteśmy Polakami; na żadne eksperymenty się nie zgodzimy, jeśli będą niezgodne z naszym porządkiem etycznym, panującym w naszych domach i w życiu publicznym odkąd wysoki krzyż – jak na obrazie Jana Matejki, Chrzest Polski – został wbity w polską ziemię i dominuje nad naszymi głowami. Bo w krzyż wpisana jest wolność.

Jan Żaryn
Senator RP z okręgu nr 40