Aktualizacja Jedwabnego: DEFINITYWNA PRACA. Jedwabne zbrodnią niemiecką w przebraniu. Długo ukrywane informacje już dostępne: 2000-2003 „Polacy są winni” Komisja IPN odrzucona. Sommer, Chodakiewicz, Stankiewicz

Aktualizacja Jedwabnego: DEFINITYWNA PRACA. Jedwabne zbrodnią niemiecką w przebraniu. Długo ukrywane informacje już dostępne: 2000-2003 „Polacy są winni” Komisja IPN odrzucona. Sommer, Chodakiewicz, Stankiewicz

Jedwabne. Historia Prawdziwa. Tom I i II. Tomasza Sommera, Marka Jana Chodakiewicza i Ewy Stankiewicz. 2021. Veritatis Splendor, Warszawa

Aktualizacja Jedwabnego: zdmuchuje komisję śledczą 2000-2003, która „uznała winnych Polaków” w Jedwabnem

JEDWABNE: PRAWDZIWA HISTORIA, to tytuł tych w większości polskich tomów. Moja recenzja ogranicza się do 75-stronicowego streszczenia w języku angielskim. Ponieważ otrzymałem to streszczenie jako kopię przeglądową, nie ma ono paginacji. Z tego powodu zmieniłem w swoim rękopisie czcionkę Worda na Arial 12, dzięki czemu streszczenie zajmuje 78 stron, co jest zbliżone do renomowanych 75 stron wersji drukowanej. W związku z tym numery stron, o których mowa poniżej, będą zwykle odpowiadały numerom w wersji drukowanej lub są zbliżone.

W pierwszej części recenzji omawiam Komisję Śledczą IPN z lat 2000-2003 pod przewodnictwem prokuratora Radosława Ignatiewa, której ustalenia zostały opublikowane w Wokół Jedwabnego . Dane zostały w końcu odtajnione, a ich wniosek „Jan T. Gross miał rację” reklamowany przez media okazuje się teraz nieważny. W dalszej części recenzji omawiam fakty dotyczące samej masakry w Jedwabnem.

Ze względu na obszerność mojej recenzji najpierw przedstawiam zarys głównych tematów:

NIE WSZYSCY HISTORYCY ZAAKCEPTOWALI NARRACJĘ OBLICZAJĄCĄ BIEGUNĘ

AKTUALIZACJA JEDWABNEGO: POKRYWA ZDJĘTA: USTALENIA KOMISJI 2000-2003 BYŁY POLITYCZNE

KOMISJA IPN 2000-2003 ZGODNA Z NARRACJĄ WASSERSTEINA

WASSERSTEIN: ŚWIADEK NAOCZY? CZY OPOWIADACZ?

KOMISJA 2000-2003 ZIGNOROWAŁA WPŁYWAJĄCE NA NIEMIECKIEGO ŚWIADECTWA ŻYDOWSKIEGO

KOMISJA 2000-2003 PRZEKSZTAŁCIŁA NIEPOŻĄDANE ZNALEZIENIE POCISKÓW

KOMISJA 2000-2003 Z ODMIENIENIEM SĄDU OKRĘGOWEGO W ŁOMŻY UZNAJĄC, ŻE NIEMCY SPALILI ŻYDÓW W STODOWIE

KOMUNISTYCZNY PRZYMUS I MANIPULACJA NA PROCESACH ŁOMŻYŃSKICH 1949 r.

ŁOMŻYŃSKIE PROCESY: KOMISJA 2000-2003 OCZYSZCZAŁ KOMUNISTYCZNE TORTURY

WSPÓŁCZESNI UCZNI Z HOLOKAUSTU W WYPRZECZENIU KOMUNISTYCZNYCH TORTUR

FANTAZJA JANA GROSSA O DUŻYCH, SPONTANICZNYCH ZABURZENIACH ANTYSEMICZNYCH

JEDWABNE NIEMIECKIE PRZESTĘPSTWO UBEZPIECZENIA

NIEMIECCY SPRAWCY I KILKA NAJBARDZIEJ PRZYMUSOWANYCH POLAKÓW

POSŁUSZEĆ SIĘ NAZISTOM: PODWÓJNY STANDARD MILGRAMA O ŻYDACH I POLAKACH

NIEZBĘDNA EKHUMACJA JEDWABNEGO . ŻADNYCH WYMÓWEK, ABY NIE

NIE WSZYSCY HISTORYCY ZAAKCEPTOWALI NARRACJĘ OBLICZAJĄCĄ BIEGUNĘ

Pomimo całej polonofobicznej insynuacji o rzekomo udowodnionej polskiej winie za Jedwabne, która nastąpiła po „ustaleniach Komisji w latach 2000-2003”, niektórzy historycy otwarcie się z tym nie zgadzali. Sommer i in. piszą: „Po stronie sprzeciwu byli István Deák, Tomasz Strzembosz, Marek Jan Chodakiewicz , Jerzy Robert Nowak, Piotr Gontarczyk, Bogdan Musiał, Antoni Sułek i kilku innych”. (s. 8).

AKTUALIZACJA JEDWABNEGO: POKRYWA ZDJĘTA: USTALENIA KOMISJI 2000-2003 BYŁY POLITYCZNE

Najdłużej dane wykorzystywane przez Komisję 2000-2003 były tajne, jak wyjaśniają Sommer i in.: „Z kilkoma wyjątkami, materiał z Jedwabnego był przetrzymywany w zamknięciu ze względu na ustawową tajemnicę prowadzonego śledztwa. W większości pozostawała przez wiele lat niedostępna dla uczonych. Ta przeszkoda została już pokonana. Udało nam się przestudiować dotychczas tajny materiał. Obejmuje to 39 tomów ustaleń śledczych i aktów / akt sądowych, a także wiele innych dowodów dotyczących masowego mordu w Jedwabnem”. (s. 3).

Co oznacza ta ilość danych? Autorzy są jednoznaczni. W konkluzji stwierdzają, że „to, co było reklamowane jako prawda o masowym mordzie w Jedwabnem – po stanowczym i ostatecznym „ustaleniu” przez prokuratora Ignatiewa – musi zamiast tego być postrzegane jako to, czym jest: lichą hipotezą podpartą luźną interpretacją wisienki. wybrałem fakty”. (s. 12). Dodają, że „…zarzuty Ignatiewa nie stanowią nic bardziej istotnego niż historyczna hipoteza oparta na materiale, który został wyselekcjonowany pod szczególną presją polityczną”. (s. 9).

KOMISJA IPN 2000-2003 ZGODNA Z NARRACJĄ WASSERSTEINA

Autorzy komentują,

„W śledztwie prokuratora Radosława Ignatiewa z początku XXI wieku głównym punktem odniesienia dla przesłuchania świadków była narracja Wasersztejna. Opowieść Wasersztejna była miarą przesłuchania i oceny zeznań świadka… Co więcej, Ignatiew ignoruje wszystkich świadków, czy to chrześcijan, czy Żydów, których zeznania są sprzeczne – lub co gorsza – zaprzeczają oskarżeniom, zwłaszcza opartym na narracji Wasersztejna”. (s. 4).

WASSERSTEIN: ŚWIADEK NAOCZY? CZY OPOWIADACZ?

A więc sąsiedzi Jana T. Grossajest w dużej mierze oparty na Wassersteinie, podobnie jak Komisja 2000-2003, która (niespodzianka) w dużej mierze „potwierdziła” go. Jako dalsza ironia losu, wątpliwe jest, czy Wasserstein był choćby naocznym świadkiem. Sommer i in. napisz: „Wasersztejn równie dobrze mógł być obecny w Jedwabnem podczas masowego mordu. Jednak to, co naprawdę zobaczył, nie jest jasne. Najprawdopodobniej nie był świadkiem zbyt wiele, ukrywając się, ponieważ znajdował się w bezpiecznej odległości od chaosu. Albo mógł być zupełnie nieobecny w małym miasteczku. Jego kilka zeznań dotyczących tego, gdzie był podczas faktycznego zabijania, jest sprzecznych. Co więcej, z biegiem czasu kolejne wersje jego opowieści stawały się coraz bardziej fantastyczne i niespójne. Nie można wykluczyć, że Wasersztejn po prostu wyczarował swoją historię, włączając w swoją narrację strzępy opowieści zasłyszanych od Polaków i od innych Żydów”. (s. 4).

KOMISJA 2000-2003 ZIGNOROWAŁA WPŁYWAJĄCE NA NIEMIECKIEGO ŚWIADECTWA ŻYDOWSKIEGO

Niektórzy Żydzi pisali o Niemcach, którzy dokonali zbrodni w Jedwabnem. (s. 8-9). Zawierają:

Autorzy konkludują: „Wszyscy ci świadkowie zniknęli zarówno z narracji Grossa, jak i ze śledztwa IPN… Wykluczenie takich zeznań ma sens tylko w świetle ogromnej presji politycznej, która od czasu wybuchu kontrowersji w 2000 roku wywierała wpływ na wszystko, co dotyczyło Jedwabnego”. (s. 9).

KOMISJA 2000-2003 PRZEKSZTAŁCIŁA NIEPOŻĄDANE ZNALEZIENIE POCISKÓW

Autorzy opisują daremność prób wyjaśnienia obciążających śladów pocisków na miejscu: „Następnie prokurator Radosław Ignatiew niesłusznie twierdził, że dostęp do broni palnej w 1941 r. był wszechobecny wśród miejscowej ludności. Ponadto nie wziął pod uwagę kluczowego typu niemieckiego uzbrojenia, który najprawdopodobniej został użyty do popełnienia zbrodni. Aby wyjaśnić pociski z niemieckich dział, Ignatiew twierdził, że w 1945 r. wokół stodoły toczyły się strzelaniny, chociaż w tamtym czasie nie toczyły się tam żadne takie bitwy”. (s. 3). A więc fakty są takie: Samo użycie broni palnej prawie na pewno implikuje Niemców, a nie Polaków, jako sprawców zbrodni w Jedwabnem.

KOMISJA 2000-2003 Z ODMIENIENIEM SĄDU OKRĘGOWEGO W ŁOMŻY UZNAJĄC, ŻE NIEMCY SPALILI ŻYDÓW W STODOWIE

Sommer i wszyscy komentują: „W 1949 r. sędzia i ławnicy Sądu Okręgowego w Łomży nie mieli wątpliwości, że sprawcami zbrodni byli Niemcy. Wyrok sądu stwierdza wprost, że „te osoby [Żydów] zostały masowo spalone przez Niemców w stodole Bronisława Śleszyńskiego”. …Ale prokurator Ignatiew, idąc w ślady Jana Tomasza Grossa, zupełnie nie wziął pod uwagę tego wyroku w sprawie niemieckiej winy. Zamiast tego przywiązywał większą wagę do zeznań oskarżonego niż do jakichkolwiek innych dowodów. Ignatiew zignorował fakt, że zeznania te były wymuszone torturami podczas przesłuchań w łomżyńskim więzieniu i tylko z tego powodu nie powinny były być traktowane jako wiarygodne źródła”. (str. 31. Wyróżnienie w oryginale).

Na domiar złego należy podkreślić, że nadal „nie ma żadnego dowodu” na to, że Polacy podpalili stodołę wypełnioną Żydami. (s. 44).

KOMUNISTYCZNY PRZYMUS I MANIPULACJA NA PROCESACH ŁOMŻYŃSKICH 1949 r.

Sommer i in. zdają sobie sprawę, że „polscy sędziowie, prokuratorzy, milicjanci i śledczy tajnej policji mieli bardzo wąsko określone role do odegrania i bardzo małe pole manewru. Pismo komunistyczne musiało być przestrzegane przez cały czas”. (s. 17).

Przyjrzyjmy się bliżej przymusowi, z jakim zmagają się oskarżeni Jedwabne. Polscy komuniści, dobrze nauczeni przez Sowietów, opierali się na przyznaniu się do winy jako podstawowej metodzie skazywania i mieli do wyboru sposoby uzyskiwania tych przyznań. Autorzy szczegółowo opisują komunistyczne metody tortur, zwłaszcza w odniesieniu do zeznań oskarżonych w procesach. (s. 16-30). Należały do ​​nich konwejer (przedłużone pozbawienie snu z nieprzerwanymi przesłuchaniami) i stojka (przedłużone stanie przez kilka dni). Sama groźba maltretowania skłoniła wielu oskarżonych do przyznania się do wszystkiego, o co zostali oskarżeni.

Należy podkreślić, że te komunistyczne metody nie ograniczały się do spraw wysokiego szczebla lub głośnych. Były również używane w rutynowych próbach. Co więcej, komuniści nie polegali wyłącznie na przymusu lub groźbie przymusu. Fałszyli także zeznania i zeznania.

Wielu oskarżonych w Jedwabnem wycofało się później ze swoich wcześniejszych „zeznań”. Na przykład Sommer i in. napisz: „Kiedyś w połowie lat 70. pewien bezpośredni świadek, Awigdor Kochaw, zmienił zdanie na temat przebiegu wydarzeń. Z perspektywy czasu uzasadnił wycofanie twierdząc, że jego zeznanie zostało sfałszowane przez osoby, które je złożyły. Tak więc, jeśli mu wierzyć, oryginalne zeznanie Kochawa, potwierdzające bezpośrednią i zasadniczą winę Polaków, zostało spreparowane przez prokuraturę lub tajną policję. Wydaje się, że inni świadkowie, w tym chrześcijańscy Polacy, byli podobnie zastraszani i fałszywie przedstawiani”. (s. 4).

ŁOMŻYŃSKIE PROCESY: KOMISJA 2000-2003 OCZYSZCZAŁ KOMUNISTYCZNE TORTURY

Autorzy zwracają uwagę, że

„Ponadto [Ignatiew] zakładał prawomocność wszystkich powiązanych wyroków sądowych wydanych w czasach stalinowskich w wątpliwych okolicznościach prawnych, które powszechnie obejmowały torturowanie podejrzanych i narzucone z góry procedury sądowe…” (s. 14).

„Z dokumentów zgromadzonych przez prokuratora Ignatiewa wynika, że ​​choć wiedział na pewno, że oskarżono w śledztwie w Jedwabnem stosowano tortury, to niestety nie miał pojęcia o źródłach, logice, historii i praktyce sowietów. system śledczy, który został wszczepiony w Polsce.” (s. 30).

WSPÓŁCZESNI UCZNI Z HOLOKAUSTU W WYPRZECZENIU KOMUNISTYCZNYCH TORTUR

Rozważmy takie jak The August Trials autorstwa Andrew Kornblutha. Sommer i in. komentarz,

„Na przykład ani Andrew Kornbluth, ani Marci Shore nie są w stanie zrozumieć niuansów i złożoności systemu. Obaj akceptują dokumenty stalinowskie za dobrą monetę; oba przesłaniają kluczowy czynnik tortur w procesie śledczym… W rzeczywistości wszystko było sprzeczne z takimi postmodernistycznymi rozważaniami. Pokazaliśmy, że w śledztwie i procesie w Jedwabnem komuniści stosowali tortury, manipulowali dowodami i wpływali politycznie na sąd”. (s. 28).

FANTAZJA JANA GROSSA O DUŻYCH, SPONTANICZNYCH ZABURZENIACH ANTYSEMICZNYCH

Jan T. Gross nadal chciałby, abyśmy wierzyli w masowy, samokierujący się, zabijający Żydów polski akt, w którym Niemcy po prostu stali i robili zdjęcia, podczas gdy Polacy mordowali tak wielu Żydów. Taki scenariusz jest co najmniej naciągany. Sommer i in. piszą: „Pod okupacją niemiecką lub sowiecką poddani ludzie nie mieli możliwości wpadania w brutalny szał jako niezależni agenci. Gdyby okupanci byli bezpośrednio obecni, to, co miało miejsce, mogło wynikać tylko z ich życzeń i rozkazów. I praktycznie każde źródło potwierdza obecność Niemców w Jedwabnem tego dnia. Ich przywództwo jest zatem niepodważalne”. (s. 3).

JEDWABNE NIEMIECKIE PRZESTĘPSTWO UBEZPIECZENIA

Jan T. Gross przekonuje, że jednostki Einsatzgruppen były już dawno za Jedwabnem, kiedy doszło do masakry. Źle. (s. 32).

Autorzy przypominają nam o niemieckich dokumentach, które dowodzą, że Niemcy starali się udawać swoje zbrodnie jako zbrodnie miejscowych. Dodają, że „Ponadto wszystkie te jednostki działały według podstępnej strategii opracowanej na najwyższym szczeblu kierownictwa SS. Mianowicie szef SS Heinrich Himmler nakazał swoim podwładnym „potajemnie podżegać do pogromów”. Chodziło o stworzenie wrażenia, że ​​za antyżydowskim ludobójstwem stoją miejscowi”. (s. 32). Generał SS Walter Stahlecker był jednym z głównych architektów tej polityki.

Ten istotny fakt został podkreślony przez kilku historyków. Zobacz na przykład:

https://www.jewsandpolesdatabase.org/2019/11/04/nazis-saw-jews-and-poles-podobnie-breitman/
https://www.jewsandpolesdatabase.org/2019/11/04/jedwabne-a-german-crime-definitywna-praca-longerich/

NIEMIECCY SPRAWCY I KILKA NAJBARDZIEJ PRZYMUSOWANYCH POLAKÓW

Autorzy konkludują, że „Badania potwierdziły, że nasza pierwotna hipoteza, sformułowana około 20 lat temu, była poprawna. Sprawcami zbrodni byli Niemcy, a udział kilku Polaków miał znikome znaczenie”. (s. 2).

Aby podkreślić nieważność Polaków, autorzy dodają: „Wśród naszych najważniejszych wniosków są następujące. Po pierwsze, nowe dowody pozwoliły nam lepiej zrekonstruować tożsamość sprawców i dynamikę przestępstwa. Mordercy niemieccy działali jako dość liczna, ale zmienna grupa, licząca może nawet kilkadziesiąt funkcjonariuszy policji i wojska z różnych formacji, na co wskazuje różnorodność noszonych przez nich nazistowskich mundurów. Bezpośredni lokalny polski udział był ograniczony do około dwudziestu – a nie kilkudziesięciu – poborowych i innych”. (s. 2).

[Na „różnorodność nazistowskich mundurów, które nosili” przywoływali Ignatiew i dziennikarka Anna Bikont jako dowód, że Polacy właśnie wymyślili Niemców w Jedwabnem. W rzeczywistości różnorodność umundurowania nie dziwi, biorąc pod uwagę znaną różnorodność uczestniczących Niemców (w tym Volksdeutschen) w Jedwabnem.]

POSŁUSZEĆ SIĘ NAZISTOM: PODWÓJNY STANDARD MILGRAMA O ŻYDACH I POLAKACH

Autorzy omawiają, w jaki sposób Żydzi wykorzystali eksperymenty ślepego posłuszeństwa Stanleya Milgrama, aby uniewinnić postępowanie Judenratu i żydowskiej policji getta. Dlaczego więc nie usprawiedliwiają także Polaków, którzy brali udział w masakrze w Jedwabnem? Autorzy konkludują: „Pomimo tego ustalenia Milgrama i innych obalają historycznie zorientowaną tezę Ignatiewa o tym, dlaczego mieszkańcy Jedwabnego dali się zmusić Niemcom do działań ułatwiających ich zbrodnię. Polscy uczestnicy zrobili to, co im nakazano, ponieważ większość ludzi robi to, co im kazano. Po prostu bądź posłuszny władzy”. (s. 47).

NIEZBĘDNA EKHUMACJA JEDWABNEGO. ŻADNYCH WYMÓWEK, ABY NIE

Autorzy wprost stwierdzają, że „Tylko ekshumacja może rzucić dodatkowe światło na najważniejsze pozostałe kwestie związane z tą zbrodnią. Po pierwsze, ujawniłoby, jak pierwsza partia ofiar została zamordowana w stodole, zanim przywieziono tam kolejną grupę i podpalono miejsce”. (s. 5).

Rabin Michael Schudrich, którego zastrzeżenia przeszkodziły w pierwotnej częściowej ekshumacji, a które od dawna uniemożliwiły nową, pełną ekshumację, nie przemawia nawet w imieniu wszystkich Żydów. Sommer i in. komentarz: „Jednakże w judaizmie jest wiele odmian; nie każdy odrzuca ekshumację. Nawet ortodoksyjni Żydzi dopuszczają wyjątki. Co więcej, wielu Żydów jest świeckich, a nawet ateistycznych. Traktują swoją żydowskość jako etykietkę etno-nacjonalistyczną lub etnokulturową. Względy religijne nie mają do nich zastosowania”. (s. 57).

W większości krajów prawo świeckie przebija prawo religijne, nawet w państwie żydowskim: „Również w Izraelu ciała, a nawet ludzkie fragmenty są często niepokojone. Dzieje się tak podczas wykopalisk archeologicznych i procedur policyjnych na miejscach przestępstw (np. miejsca zbrodni kryminalnych lub politycznych).” (s. 28). Dlaczego więc nie w Polsce?

Aby uzyskać kopię tej wyjątkowej nowej pracy, przejdź do:

http://www.ksiegarnia-warszawska.pl/ksiazki/historia-polski/jedwabne-historia-prawdziwa-t-1-2-t-sommer-mj-chodakiewicz-e-stankiewicz

Źródło: https://www.jewsandpolesdatabase.org/2021/07/01/jedwabne-update-definitive-work-jedwabne-a-german-disguised-crime-long-suppressed-information-now-available-2000-2003-poles-are-guilty-ipn-commission-refuted-sommer-chodakiewicz-stankiewicz/