Prof. Jan Żaryn – ” W rocznicę czerwcowej ‚rewolucji ducha’ „

Prof. Jan Żaryn – ” W rocznicę czerwcowej ‚rewolucji ducha’ „

Wybór papieża Polaka 16 X 1978 r. natychmiast postawił przed Kościołem katolickim w Polsce i władzą komunistyczną kwestię jego przyjazdu do kraju. Prymas Polski Kardynał Stefan Wyszyński zaraz po powrocie z Rzymu, już 6 XI 1978 r. w przemówieniu skierowanym do wiernych w katedrze warszawskiej stwierdził wprost: „A jest nadzieja na to, że Ojciec święty chce jak najprędzej przybyć do Polski. Najlepszą sposobnością są uroczystości świętego Stanisława w Krakowie, zapowiedziane na 13 maja przyszłego roku. Może przy tej okazji Ojciec święty zobaczy nie tylko Kraków i Częstochowę. Ale pozwólcie, że jako człowiek dyskretny, zamknę usta i nie pozwolę mówić mojemu sercu, a powierzę te myśli waszym sercom. Co wymodlicie, to będzie zyskiem Koś­cioła w Polsce i w Rzymie”. Komuniści w zamkniętym gronie szczerze określali swój stosunek do papieża Polaka i „tragedii”, z którą należało się zmierzyć: „Dzisiaj jest już jasne, że do licznych kłopotów wewnętrznych dochodzi kłopot nowy i to z importu” – komentował Stanisław Kania, odpowiedzialny za politykę wyznaniową państwa, konieczność podjęcia rozmów na temat przyjazdu Ojca Świętego do Polski -„I nie jest to na pewno wydarzenie, z którego należy się cieszyć. Potrzebny będzie wielki wysiłek, żeby zminimalizować ujemne skutki wizyty” – kontynuował wywód podczas konferencji partyjnej, 2 III 1979 r. Moskwa odradzała wyrażenie zgody na przyjazd papieża, ale Edward Gierek – ostatecznie – otrzymał w tej kwestii wolną rękę. W zakulisowych rozmowach, prowadzonych od grudnia 1978 r., władze targowały się zatem o termin przyjazdu Ojca Świętego. Nie chciano zgodzić się na wspomniany maj, kiedy to w Krakowie od dawna zaplanowano uroczyste obchody 900. rocznicy męczeńskiej śmierci św. Stanisława, patrona Polski. Ustalono ostatecznie pierwsze dni (2–10) czerwca 1979 r. Dalej trwało konflikt o trasę przejazdu, o zasięg odziaływania papieża na wiernych. Utworzono wspólny Komitet Organizacyjny – koś­cielno- -państwowy – w tym z udziałem przedstawicieli Watykanu, którego oficjal­nym zadaniem było harmonizowanie działań wspierających papieską pielg­rzymkę. Niezależnie od wspólnych zadań komitetu, władze przygotowy­wa­ły się do pielgrzymki samodzielnie w ramach tajnej operacji SB krypt. „Lato 79”. Na czele sztabu stanął wiceminister SW gen. Bogusław Stachura, który wyznaczył specjalne zespoły rozpoznania, działań operacyjnych i technicznych w skali kraju oraz w tych województwach, w których miał przebywać papież. Władze zmobilizowały tysiące funkcjonariuszy MO, wszystkie struktury SB w centrali i na szczeblach wojewódzkich; funkcjonariuszom wstrzymano urlopy, a jednocześnie zaktywizowano setki aktywnych i „uśpionych” tajnych współpracowników, mających docierać do środowisk kościelnych (w tym oficjalnych rozmówców) i opozycyjnych. Zadaniem wszystkich służb podległych komunistom, poza oczywistym zachowaniem bezpieczeństwa Głowie Państwa Watykańskiego, było pomniejszenie – jak pisano – szkodliwych skutków wizyty Polaka-papieża. Komuniści wykorzystywali swą rzekomą troskę o bezpieczeństwo Jana Pawła II na forum Komitetu Organizacyjnego do stosowania nacisków na hierarchów, by ograniczono liczbę spotkań papieża z wiernymi, oraz by wprowadzono limity kart zezwalających na uczestnictwo w ceremoniach kościelnych. (Przykładowo władze za swój sukces poczytywały zgodę strony kościelnej, by papież poruszał się po Polsce śmigłowcem, a nie samochodem: „Jest to sprawa techniczna, ale ma i inne znaczenie. Nie będzie mianowicie sprzyjać gromadzeniu się tłumu na trasie” – przekonywał Kania partyjnych towarzyszy).

Niezależnie od prac komisji kościelnej w ramach Komitetu Organizacyjnego, Episkopat Polski, kapłani i wierni przygotowywali się do pielgrzymki papieskiej, tak trwając w modlitwie, jak i organizacyjnie. Po stronie kościelnej powołano służbę porządkową, która miała zabezpieczać trasy pielgrzymki, a także pilnować porządku podczas pobytu papieża w zamkniętych, kościelnych, pomieszczeniach. Z formacji ten powstała stała organizacja świeckich w Kościele: „Kościelna Służba Totus Tuus”, obsługująca kolejne pielgrzymki Ojca Świętego oraz większe uroczystości kościelne (np. Boże Ciało).

Na całej trasie pielgrzymki, która rozpoczęła się w Warszawie, papieża witały nieprzebrane tłumy wiernych, udekorowane domy i balkony. Wsłuchiwano się w słowa człowieka, który mówił prawdę do ludzi żyjących od lat w zakłamaniu panującym w mediach, w pracy i wdzierającym się do rodzin. Władze państwowe nagle wycofały się: „Myśmy się wtedy zobaczyli i policzyli” – wspominano w Polsce po latach. A Ojciec Święty mówił o historii narodu, o prawach człowieka, o demokracji i prawie do wolności Polaków. Mówił o tych fragmentach dziejów z ostatnich dziesięcioleci, o których milczano w oficjalnych programach szkolnych lub o których pisano nieprawdę: „Wyłączenie Chrystusa z dziejów człowieka jest aktem wymierzonym przeciwko człowiekowi – mówił na placu Zwycięstwa w stolicy – nie sposób zrozumieć tego Narodu, który miał przeszłość tak wspaniałą – ale zarazem tak straszliwie trudną – bez Chrystusa […] Nie sposób zrozumieć tego miasta, Warszawy, Stolicy Polski, która w roku 1944 zdecydowała się na nierówną walkę z najeźdźcą, na walkę, w której została opuszczona przez sprzymierzone potęgi […], nie może być Europy sprawiedliwej bez Polski niepodległej na jej mapie […] I wołam z głębi tego tysiąclecia: Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, Tej ziemi”. Tego dnia słuchali go wszyscy Polacy. Podczas spotkania z młodzieżą, wśród osób, które niosły dary, znalazła się delegacja wiernych z Grodna, która – ku zaskoczeniu najbliższego otoczenia (w tym funkcjonariuszy SB) – wyjęła z zawiniątka składający się z trzech części krzyż przewieziony „nielegalnie” przez granicę. W Gnieźnie papież przywitał z kolei nielegalnie przybyłą delegację z Czechosłowacji przypominając za poetą, Juliuszem Słowackim, że jest papieżem – Słowianinem, upominającym się o prawa do wolności religijnej na całym kontynencie europejskim. Na Jasnej Górze Prymas Tysiąclecia i Jan Paweł II po raz kolejny oddali cześć Maryi, dziękując jej za sprawowaną opiekę nad narodem: „Ojciec św. odczytał głosem pełnym wzruszenia <swoje Maryjne Wyznanie Wiary>” – notował w Pro Memoria kardynał Wyszyński – „Publicznie zobowiązał się do tego, że Matce Kościoła zawierza siebie i swoje zadanie w Kościele”. Wszędzie papieżowi towarzyszyła polska młodzież, a spotkania z nią – w Warszawie, w Częstochowie a potem w Krakowie – przeszły do historii. Na Jasnej Górze – notował prymas – „Ojciec św. wdał się jeszcze w dialog z wiernymi, okrzykom i śpiewom nie było końca”. Pamiętne spotkanie na krakowskich Błoniach oraz z młodzieżą, podczas którego papież z balkonu nawiązywał dialog z tłumami wiernych, stały się symbolami faktycznego związku Kościoła z narodem. Szczególnie mocno zapadły w pamięć słowa wypowiedziane pod koniec homilii na krakowskich Błoniach, w obecności co najmniej miliona wiernych: „Musicie być mocni, drodzy bracia i siostry […] Musicie być mocni mocą wiary […] Dziś tej mocy bardziej wam potrzeba, niż w jakiejkolwiek epoce dziejów. Musicie być mocni mocą nadziei, która przynosi pełną radość życia i nie dozwala zasmucać Ducha Świętego! […] I dlatego […] proszę was […] abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się, i nie zniechęcili się […] abyście mieli ufność […] abyście szukali zawsze duchowej mocy u Tego, u którego tyle pokoleń ojców naszych i matek ją znajdowało”. W kręgach władzy na bieżąco reagowano na każde słowo papieskie. Strona rządowa słała protesty do abpa Agostino Casaroliego, by ten wpłynął na papieża i treść jego „nieprawomyślnych” homilii: „Każdego wieczora pan Kania przekazywał mi uwagi albo niepokoje rządowe w związku z tym, co wielki gość uczynił lub powiedział w ciągu dnia, albo mógł uczynić lub powiedzieć dnia następnego” – wspominał Casaroli.

Pielgrzymka Jana Pawła II dobiegła końca. Jeszcze w atmosferze uniesienia, tym co się stało, prymas Polski notował w „Pro Memoria”: „Największym osiągnięciem w wymiarze religijnym i historycznym był sam fakt obecności Ojca św. w Polsce. 1.Ma to oczywiście znaczenie religijno-kościelne – ożywienie kontaktu z Kościołem ludzi żywych; łączność z Papieżem, który przestał być mityczną abstrakcją, ale stał się dotykalną (jak bardzo!) rzeczywistością dla każdego katolika i dla ludzi dalekich od Kościoła. 2. Znaczenie społeczno-polityczne – gdyż uwydatnia istotna wartość jaka Kościół ma dziś dla Narodu i jego kultury.3. Znaczenie polityczno-międzynarodowe – gdyż ukazuje Polskę w świecie w centrum zainteresowania świata, wdziera się do Bloku, odgrodzonego żelazną kurtyną, od takich sił, które nie są uznane przez monopolistyczne rządy totalitarnej Partii. Nadwyręża to mur dzielący Europę na dwa światy. […] Na tym terenie – Moskwa przestała być wyłącznym gospodarzem. Jest inna moc, której pragnie świat zamknięty w diamacie”. Wizyta papieża i relacje państwo – Kościół w przyszłości stanęły także w centrum debaty Rady Głównej EP odbytej się na Jasnej Górze z udziałem Jana Pawła II, który tak podsumował głosy płynące ze strony polskich biskupów (głównie prymasa i bp Bronisława Dąbrowskiego, sekretarza KEP): „raczej należy wyczekać z inicjatywą [nawiązania stosunków dyplomatycznych ze St. Apostolską – J. Ż.] , aż im będzie na tym zależeć, aż oni przyjmą wszystkie warunki. Taki jest wniosek”. Papież trzymał się tego wniosku aż do końca lat 80-tych, kiedy to dopiero po wyborach 4 VI 1989 r., w lipcu zostały nawiązane stosunki dyplomatyczne Państwa Watykańskiego z odradzająca się Polską.

Do pełniejszej oceny wizyty doszło także w gremiach państwowych zaraz po pielgrzymce: „Na płaszczyźnie ideologicznej Kościół nie tylko, że nie zrezygnuje z konfrontacji, ale należy przypuszczać, że nadal będzie rozwijał jej formy i metody zwracając przede wszystkim uwagę na: – utrwalenie wyników wizyty papieża i symboli z nią związanych, szczególnie w wersji z placu Zwycięstwa, kreowanie się do rangi nośnika narodowej kultury, odpowiedzialnego za przekazanie tradycji narodowych, zbliżenie się do środowisk młodzieżowych i robotniczych” – analizowano wizytę papieża w Wydziale Administracyjnym KC PZPR. Postulowano znalezienie środków zaradczych, które zmierzać miały ku: „integrowaniu społeczeństwa, wierzących i niewierzących wokół programu dalszego rozwoju kraju”. Co światlejsi przedstawiciele władzy zdawali sobie sprawę z pustki oferty rządzących, z bezpowrotnej porażki komunistów i ich ateistycznej ideologii, marksizmu-leninizmu, podniesionej do rangi doktryny państwa.

Jako Polacy dziś jesteśmy zgodni co do tego, że wizyta Jana Pawła II w Polsce w czerwcu 1979 r. stanowiła fundament wszystkich późniejszych przemian ustrojowych, które miały miejsce w latach 80-tych XX wieku, w tym przyczyniła się do powstania 10-milionowego ruchu „Solidarność”, odzyskania wolności i niepodległości przez Polskę oraz kraje całego bloku sowieckiego. Pamięć o Kościele Powszechnym i katolicyzmie w Polsce jako nosicielach wolności niech nigdy nie zagaśnie, byśmy nie popadli jako Polska i jako Europa w kolejną krainę niewoli i dom niewolników!