Najnowsze wydanie „wSieci Historii” – grudzień 2019

Najnowsze wydanie „wSieci Historii” – grudzień 2019

Więcej na: https://wsieciprawdy.pl/aktualne-wydanie-sieci-historii.html

Czy mamy się czego bać?

U progu 2020 r. spotkały nas co najmniej dwie niemiłe niespodzianki, których sens warto odczytać w kontekście zbliżającej się 100. rocznicy Bitwy Warszawskiej i odepchnięcia, niestety jedynie na 20 lat, bolszewików na daleki wschód Starego Kontynentu. Pierwszą niespodzianką był wynik wyborczy starej-nowej lewicy kryjącej się pod szyldem SLD, która wyrasta korzeniami z PZPR – środowiska ideologicznego rządzącego w PRL z moskiewskiego nadania. Drugą niespodzianką, przynajmniej dla mnie, była tak szybka po wyborach seria mniej lub bardziej spontanicznych wypowiedzi liderów tej nowej-starej partii gloryfikujących armię bolszewicką, która co najmniej trzykrotnie w XX w. najeżdżała polskie ziemie; w 1920, 1939 i najskuteczniej w 1944 r. Różnica między najeźdźcami z 1920 i 1944 r. polegała jedynie na tym, że w 1920 r. bolszewicy parli na zachód po trupach „pańskiej Polski”, a w 1944 r. po trupach „faszystowskich imperialistów”. W perspektywie sowieckiej propagandy i ideologii obydwaj wrogowie nie różnili się moralnie od siebie, a ich miejsce było pod ziemią, w najlepszym razie w obozie, więzieniu czy w łagrach. Jak pisał swego czasu Tadeusz Żenczykowski w „Dwóch Komitetach”, o białostockim rewkomie z 1920 r. i jego lubelskim następcy z 1944 r., Sowieci pod wodzą tego samego Stalina posłużyli się polskimi renegatami, którzy za cenę udziału w zniewoleniu własnego narodu mieli otrzymać nagrodę – władzę i wsparcie Moskwy.

Patrząc na dzisiejszą starą-nową lewicę uznającą, że akt zniewolenia Polaków w 1944 r. należy nazywać „wyzwoleniem”, zaczynam się zastanawiać: czy należy bać się polityków tej formacji, a jeszcze bardziej tych, którzy nań głosowali? Dają jednoznaczny sygnał, że niepodległość Polski nie stanowi dla nich wartości. Jeśli ktoś zacznie w to wątpić, obrońcy dobrego imienia „wyzwolicieli” będą zdolni do wprowadzenia (gdyby zdobyli władzę na drodze demokratycznej) wobec „mniej postępowych” narzędzi dyscyplinujących według bolszewickiej tradycji. Ziemie polskie są pełne cmentarzy i „łączek”, od Katynia po Powązki, gdzie leżą ofiary takich „postępowych” praktyk.

Stara-nowa lewica ma w sobie niebezpieczny dynamit, który ujawnia powoli swą wybuchowość; dokąd nas to doprowadzi? Oto bowiem postkomuniści pamiętający o „wyzwoleniu Polski w 1944 r.” spotkali na swej drodze młodych i gniewnych ideologów genderyzmu, nosicieli nowego „wyzwolenia”, przeciwko którym występuje nowa „pańska Polska”. Czytelnicy „wSieci Historii” zapewne należą do tej kategorii podludzi. Role zostały rozdane! Na razie grozi nam cenzura w portalach społecznościowych, bezkarna profanacja „wafla” i kary za głoszenie publicznie nauki Kościoła katolickiego.

Przypominamy zatem w tym numerze, kim byli bolszewicy i ich polscy podwykonawcy z KPP. Wprowadzamy także nową rubrykę, której celem jest przedstawienie postaw Polaków i wydarzeń z roku Bitwy Warszawskiej, w efekcie których uratowaliśmy świeżo odzyskaną państwowość. I pytamy: czy dziś zasługujemy na Polskę Odrodzoną, skoro wybieramy w wolnych wyborach formację mówiącą publicznie o „wyzwolicielach” z Armii Czerwonej?

Jan Żaryn