Prof. Jan Żaryn w najnowszym numerze „Sieci”: Nie dam się zastraszyć.

Prof. Jan Żaryn w najnowszym numerze „Sieci”: Nie dam się zastraszyć.

W najnowszym numerze „Sieci” mocna rozmowa z prof. Janem Żarynem o tym, kto i dlaczego fałszuje historię, jak naprawdę zachowała się Polska w obliczu Holokaustu, czy to wszystko zmierza do wymuszenia od nas pieniędzy?

Historyk, senator, redaktor naczelny miesięcznika „wSieci Historii”, Jan Żaryn w rozmowie z Michałem Karnowskim („Nie ma zgody na akceptację kłamstwa”) mówi o próbie fałszowania historii i postawy Polaków wobec Żydów w czasie II wojny światowej.

Nie możemy dać się zgnoić kłamstwami na temat naszej historii tylko dlatego, że w międzyczasie wokół nas powstały kłamliwe mity, sfałszowane narracje, szczególnie dotyczące kluczowych momentów jak II wojna światowa

— zauważa profesor Żaryn. Podkreśla przy tym:

Ja na pewno nie dam się uciszyć, zastraszyć. Bez wątpienia jesteśmy dziś na takim etapie, na którym jako naród wiemy już, jak wielkim naszym obowiązkiem jest dbanie o pamięć o polskiej historii. W taki sposób, by zostały mocno wyartykułowane, podniesione te wątki, z których mamy prawo być dumni i z których mamy prawo brać przykład […].

Żaryn pytany jest również o atak prof. Jana Śpiewaka, dyrektora Żydowskiego Instytutu Historycznego, który w ostatnich dniach stwierdził: „Jan Żaryn reprezentuje skrajnie nacjonalistyczne środowiska w Polsce, nie sądzę, by jego głos był jakkolwiek reprezentatywny, choć jest mocny i jak zwykle nieprzekonywający. Bardzo agresywny ton, ale nic z niego nie wynika”. Żaryn odbiera słowa Śpiewaka jako obelgi. Ocenia:

W poważnej debacie publicznej słowa tak stygmatyzujące można uznać za obelżywe, za inwektywy. Ale skłamałbym, mówiąc, że jestem jakoś zdziwiony. Od kiedy zacząłem się publicznie udzielać, czyli od połowy lat 90., stykam się z atakami agresji z powodu wyrażanych przeze mnie poglądów. Tak było, tak jest i tak będzie. To, że prof. Śpiewak zdecydował się włączyć w ten nurt, nie przynosi z mojego punktu widzenia jakiejś zmiany jakościowej.

W artykule „Mamo, kiedy będziemy Judasza bić?” Maja Narbutt podejmuje temat głośnego ostatnio rytuały – spalenia kukły Judasza w Pruchniku. Dziennikarka przytacza opinię mieszkańców miasta, zwracając uwagę na róże postawy – z jednej strony część mieszkańców cieszy się z powrotu tej tradycji i nie widzi w niej nic złego, a z drugiej urzędnicy samorządowi, którzy „gdyby można było cofnąć czas” nie dopuściliby, aby w miasteczku odbyło się w tym roku bicie kukły Judasza.

To, co się stało, przerosło wszystkich

— pisze Narbutt.

Dziennikarka przypomina historię rozwoju tej tradycji. Zawraca też uwagę, w jaki sposób i przez kogo zostały nagłośnione tegoroczne wydarzenia z Pruchnika. Maja Narbutt pisze także, że mieszkańcy Pruchnika są zdezorientowani całą sprawą, a w mieście „dominuje poczucie niezasłużonej krzywdy”.

Można odnieść wrażenie, że mieszkańcy miasteczka czują się jak w oblężonej twierdzy. Zaatakowano ich z powodów, które wydają im się mgliste. Nie rozumieją, że po doświadczeniu Holokaustu z inną już wrażliwością patrzy się na zwyczaje, które kiedyś mogły się wydawać dość niewinne. A po zamieszaniu, jakie wywołała kontrowersyjna ustawa o IPN, Polska znalazła się na cenzurowanym i nie może pozwolić sobie na nic, co zaszkodzi jej wizerunkowi. „To polityka” – słyszę często w Pruchniku, a „polityka” oznacza rzeczy skomplikowane, które dzieją się gdzieś ponad ich głowami

— pisze Narbutt.

Marek Pyza i Marcin Wikło w artykule „Codziennie nowa wojna” piszą o trwającej od 2015 roku fali krytyki polskiego rządu przez opozycję i jej zwolenników:

Od jesieni 2015 r. i zwycięskich dla PiS wyborów odbywa się w Polsce masowa produkcja pretekstów do tego, by zaatakować rząd. Każdy powód jest dobry. I każdy będzie dobry, bo mówimy o procesie, który trwa i ma trwać.

Jak przypominają Pyza i Wikło:

Sposobów na rozhuśtanie nastrojów i walkę z rządem na ulicy szukano przy każdej okazji. (…) Niemal każde z tych wydarzeń miało te same punkty wspólne – organizacyjną aktywność opozycji ulicznej z KOD lub ruchów bliźniaczych, pełne zaangażowanie polityków opozycji parlamentarnej i pozaparlamentarnej, uruchomienie tych samych celebrytów, propagandę tych samych mediów, od lat walczących z konserwatywnym obozem. Każdy pretekst był dobry, by próbować wywołać wrażenie rozgoryczenia narodu obozem, który „przez przypadek” znalazł się u władzy. Choć przecież dostał ją w wyniku demokratycznych wyborów

— czytamy w tygodniku „Sieci”.

Z kolei Dorota Łosiewicz w artykule „Krajobraz po bitwie” podejmuje temat niedawnego strajku nauczycieli.

Obraz polskiej szkoły po strajku nauczycieli to pobojowisko. Prezesowi ZNP udało się poróżnić nauczycieli z nauczycielami. Najpierw tych strajkujących z tymi, którzy do strajku się nie przyłączyli. Później tych rozczarowanych zakończeniem protestu z tymi, którzy odetchnęli z ulgą, że koszmar dobiegł końca

— pisze Łosiewicz.

Jak podkreśla:

Prezesowi ZNP udało się wykopać wiele głębokich rowów. Politycy odejdą, może i Sławomir Broniarz odejdzie, ale nauczyciele, rodzice i dzieci będą latami zasypywać to, co zdewastowano.

Oddaje ponadto głos rodzicom, którzy oceniają skutki strajku nauczycieli.

Marek Gróbarczyk, minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej, w rozmowie z Piotrem Filipczykiem („Przekop Mierzei to konieczność”) mówi o realizacji projektu przekopu Mierzei Wiślanej. Wskazuje powody, które stały za przeprowadzeniem tej inwestycji.

Przekop Mierzei Wiślanej to projekt, który znany jest od wielu lat i zawsze związany ze swobodną żeglugą między Zalewem Wiślanym a Morzem Bałtyckim. W tej chwili port morski, jakim jest Elbląg, ma poważnie utrudniony dostęp do morza, co blokuje nie tylko jego rozwój i inwestycje, lecz nawet wykorzystanie obecnego potencjału. Rozwój portu to rozwój miasta portowego, nowe miejsca pracy, wzrost inwestycji, rozwój przemysłu. Przekop to konieczność, która odblokuje wschodnią Polskę, jeśli chodzi o potencjał rozwojowy, ale także turystyczny. Otwarcie Zalewu Wiślanego na Bałtyk stworzy dla wielu miejscowości ogromną szansę rozwoju turystyki opartej na jachtingu oraz na wypoczynku nad wodą

— zauważa minister Gróbarczyk.

W nowym numerze tygodnika „Sieci” także ciekawe komentarze bieżących wydarzeń pióra Katarzyny i Andrzeja Zybertowiczów, Jerzego Jachowicza, Wiktora Świetlika, Aleksandra Nalaskowskiego, Wojciecha Reszczyńskiego, Krzysztofa Feusette’a, Bronisława Wildsteina, Andrzeja Rafała Potockiego czy Marty Kaczyńskiej.

Źródło:
https://wpolityce.pl/spoleczenstwo/445225-prof-zaryn-w-tygodniku-sieci-nie-dam-sie-zastraszyc