Fenomen Polskiego Państwa Podziemnego. Prof. Jan Żaryn: To zdyscyplinowane tajne struktury, które posiada państwo. WIDEO

Fenomen Polskiego Państwa Podziemnego. Prof. Jan Żaryn: To zdyscyplinowane tajne struktury, które posiada państwo. WIDEO

11 grudnia 2018 roku w Centrum Edukacyjnym IPN im. Janusza Kurtyki „Przystanek Historia” w Warszawie odbyło się spotkanie z cyklu „Kościół – Naród – Państwo, czyli niezwykły wiek XX w dziejach Polski”, zatytułowane „Fenomen Polskiego Państwa Podziemnego”. Gościem prof. Jana Żaryna był prof. UKSW dr hab. Piotr Majewski, Dyrektor Narodowego Instytutu Muzealnictwa i Ochrony Zbiorów, autor wydanej w 2018 roku książki „Czas końca, czas początku. Architektura i urbanistyka Warszawy historycznej 1939 – 1956”.

Prof. Jan Żaryn przypomniał, że Polskie Państwo Podziemne to merytorycznie zdyscyplinowane tajne struktury z kompetencjami, które posiada normalne państwo, podzielone na pion wojskowy (Armia Krajowa, szacowana w 1944 roku na ok. 400 000 żołnierzy i oficerów) i cywilny (Delegat Rządu RP na Kraj i podległe mu ministerstwa i struktury okręgowe, szacowane na ok. 50 000 urzędników państwowych). Od samego początku wojny, obserwując dewastację dóbr kultury, Polskie Państwo Podziemne podejmuje działania mające na celu ochronę dziedzictwa narodowego.

Prof. Piotr Majewski podkreślił, że sytuacja ekstremalnego zagrożenia spowodowała niezwykłą mobilizację na rzecz ochrony dóbr kultury. Dla porównania w II RP (lata 1918-1939) był tylko jeden urzędnik państwowy zajmujący się sprawami muzealnymi (dr Jadwiga Przeworska, Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego), natomiast w czasie wojny to ok. 1 000 zakonspirowanych osób (historyków sztuki, pracowników naukowych). Nieprzestrzeganie podpisanych wcześniej przez Niemców norm prawa międzynarodowego dotyczących traktowania zabytków kultury było szokiem. Skala takiego zaangażowania i zorganizowania w społeczeństwie polskim wynikała z naturalnej, patriotycznej reakcji na poczynania okupantów. Była to również możliwość zarobkowania dla pracowników wyższych uczelni, muzeów i bibliotek, których okupant niemiecki pozbawił pracy. Część pieniędzy docierających z Rządu RP na uchodźstwie była przeznaczana na pensje dla urzędników, którzy podjęli się konspiracji.

Prof. Jan Żaryn wspomniał, że okupant niemiecki zlikwidował szkolnictwo wyższe, więc dostarczane z Londynu środki przeznaczone były i na rzecz ochrony dziedzictwa materialnego, i na zabezpieczenie osób, które mogły podejmować działalność edukacyjną, zwłaszcza na poziomie szkolnictwa wyższego oraz prace naukowe zapewniające ciągłość nauki polskiej. . Piotr Majewski dodał, że w całej Polsce w czasie okupacji studiowało ok. 10 000 studentów (w II RP ok 5-6 razy więcej), w Warszawie to ok. 1 500 – 2 000 studentów uczęszczających na tajne studia, do tego ok. 500-600 osób zaangażowanych w działalność naukowo-dydaktyczną i ok. 400 prywatnych mieszkań udostępnianych dla prowadzenia zajęć. To zatem tysiące ludzi wykorzystujących jawne i niejawne struktury

Prof. Piotr Majewski przypomniał sylwetkę Stanisława Lorentza, który został Dyrektorem Muzeum Narodowego w 1935 roku, a pracę dla Muzeum zakończył w 1982 roku. To człowiek, który przetrwał zmiany ustrojowe, który zarówno w czasie wojny, jak i w czasach PRL-u starał się pomagać prześladowanym lub pozbawionym możliwości zarobkowania ludziom przedwojennej inteligencji czy ziemiaństwa (w tym np. rodzinie prof. Jana Żaryna). Cały okres okupacji niemieckiej pracował jako tzw. polski kierownik pod niemieckim nadzorem. Dzięki pomocy i zaangażowaniu zaufanego personelu Muzeum Narodowego udało się przechować dzieła sztuki, również te pochodzące z innych miejsc (np. zabytki ze zbombardowanego Zamku Królewskiego). Stanisław Lorentz i jego zespół potrafili umiejętnie wykorzystać instytucję, w której byli zatrudnieni. Z jednej strony musieli na co dzień grać lojalnych pracowników pod nadzorem niemieckim, z drugiej potrafili wykorzystać infrastrukturę Muzeum by zabezpieczyć i ukryć przed rabunkiem okupanta dobra narodowe, a także pozyskiwać informację i raportować dokąd dzieła sztuki były wywożone. Za cenę kompromisu udało się ocalić, zwłaszcza w czasie powstania warszawskiego i tuż po nim, znaczące zabytki kultury polskiej. Prof. Piotr Majewski wspomniał również prof. Jana Zachwatowicza i prof. Jerzego Szablowskiego oraz uratowaną przez nich dokumentację dotyczącą przedwojennych zbiorów sztuki (ponad 20 tys. negatywów zdjęć). Podkreślił, że skala zniszczenia zasobów kultury polskiej w czasie wojny była olbrzymia – bazując na danych statystycznych II RP można oszacować, że niemal połowa z nich została zniszczona lub zrabowana. A zatem heroizmem można nazwać to, iż w obliczu zagrożenia egzystencjalnego, polskim strukturom konspiracyjnym udało się ocalić tak wiele dóbr narodowych.

Wypracowany w czasie okupacji niemieckiej model ratowania zabytków polskich był również kontynuowany po wojnie w warunkach systemu opresyjnego. W ramach działalności Biura Odbudowy Stolicy (BOS) i „cichej walki” części zatrudnionych tam osób udało się uratować ok. 15% terenu Warszawy pod odbudowę jej zabytków historycznych (Stare Miasto, Krakowskie Przedmieście, Nowy Świat). Niestety, 85% powierzchni Warszawy miało zostać przeznaczone na budowę nowej Warszawy w stylu socrealizmu (np. Mariensztat, Plac Konstytucji). Dzięki płaconej przez ówczesnych muzealników cenie kompromisu na poziomie etyki i aksjologii, która odbiegała od ich własnej drogi życiowej, udało się jednak uratować i zmagazynować w systemie komunistycznym dobra ze zbiorów i kolekcji prywatnych i z rabowanych pałaców czy dworków.

Po wykładzie odpowiadano na pytania publiczności.

Źródło: https://wpolityce.pl/historia/427846-fenomen-polskiego-panstwa-podziemnego-wideo?fbclid=IwAR0q8yGosun9vlwEUFIzC21QQqVAYCL1vA9iEKuEKOJxa9HgPJLwBdbZmc0