O co nam chodzi w sporze z Żydami?

O co nam chodzi w sporze z Żydami?

Ostatnie tygodnie unaoczniły prawdę o odległości, jaka nas dzieli – Polaków i znaczącą część Żydów – w kwestii pamięci o Zagładzie i historii II wojny światowej. Z tygodnia na tydzień te ujawnione rowy jeszcze mocniej się pogłębiają. Pamięć żydowska, ocalonych, jest różna. W jednych relacjach podkreśla się udział Polaków w ratowaniu życia, w innych pamięć o lęku przy wychodzeniu na aryjską, nieznaną stronę, gdzie czekał szantażysta. Z kolei, po polskiej stronie dominuje pamięć rodzinna o dobrych postawach naszych rodziców, czy dziadków. Z kolei, pamiętamy o kolaboracji Żydów z okupantem sowieckim, o policji żydowskiej w gettach i rzekomym braku solidarności Żydów wobec tragedii polskiej, utraty niepodległości. To wzajemne „przekomarzanie” się pamięcią, choć oparte jest na prawdziwych relacjach, daleko nas nie zaprowadzi.

Nie to jest bowiem sednem sporu: brak empatii wobec drugiej strony mającej swoją wersję wydarzeń II wojennych jest faktem, ale istota tkwi w złej woli. Istotą jest to, że nowelizacja o ustawie IPN naruszyła monopolistyczną pozycję twórców żydowskiej polityki historycznej. Według tej dominującej narracji, widocznej choćby w Muzeum Holocaustu w Waszyngtonie czy w Instytucie Yad Vashem, Zagłada choć wykonana przez nazistowskie Niemcy, to jednak odbyła się rzekomo z przyzwoleniem chrześcijańskiej Europy zadowolonej z „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”. Szczególnie narody środkowo-europejskie, gdzie Zagłada fizycznie się odbyła, mają swój udział w jej realizacji za sprawą przywiązania ludności miejscowej do katolicyzmu i odwiecznego antysemityzmu, opartego na zrzuceniu odpowiedzialności za ukrzyżowanie Jezusa Chrystusa na wszystkie pokolenia Żydów. „Sprawiedliwi” w tej narracji to nieliczni filosemici, którzy stanowili minimalny odłam społeczności lokalnych, który zbuntował się i nie przyjął dominującej postawy. Są sumieniem, które ma skruszyć narody upadłe, w tym naród polski. Ten ostatni ma po wieczne czasy przepraszać za swe błędy doktrynalne i postawy wspierające nazistów. Jak się temu kłamstwu przeciwstawić? Jednocześnie unikając pułapek, które zastawiają na nas brutale, politycy i medialni dyktatorzy poglądów, naruszający naszą godność? Trzeba powtarzać do znudzenia, że historia narodu polskiego jest wyjątkowa, nie mieszcząca się w schemacie wyznaczanym przez prawdę o kolaboracji z III Rzeszą zorganizowanych formacji litewskich, czy ukraińskich, a także np. państwa Vichy. My do tej opowieści nie pasujemy, bo – wbrew pozorom –  mimo iż nie kolaborowaliśmy z Niemcami i byliśmy podbici politycznie, to  nadal mieliśmy państwo. Na tym polega ten fenomen. W latach II wojny światowej Polskę i Polaków reprezentował rząd RP na uchodźstwie i podlegające mu Polskie Państwo Podziemne, oparte na prawie i posiadające struktury tak wojskowe (Armia Krajowa licząca ok. 400 tys. żołnierzy i oficerów), jak i cywilne z Delegaturą Rządu na Kraj (liczącą ok. 50 tys. urzędników pracujących w konspiracji). Co najmniej od lata 1942 r., kiedy to zaczęła się Zagłada w wersji uświadomionej przez samych Żydów pozostających w konspiracji w gettach jak i przez Polaków, strona polska na prośbę żydowskiej, wprowadziła ratowanie Żydów do agendy celów wojennych. Rada Pomocy Żydom „Żegota” została afiliowana przy Departamencie Spraw Wewnętrznych Delegatury, której Pełnomocnik reprezentował premiera rządu RP na okupowany Kraj. Pomoc była finansowana z budżetu rządu RP, a rolą dyplomacji polskiej było dotarcie z przekazem żydowskim do aliantów. Już w grudniu 1942 r. raport Karskiego został wydany przez MSZ w języku angielskim i rozesłany do ambasad. W okupowanym Kraju decyzją struktur sądowych i egzekucyjnych (niestety) liczni szmalcownicy i kolaboranci byli skazywani na karę śmierci, a podziemne media z „Biuletynem Informacyjnych AK” na czele wzywały do zachowania postaw zgodnych z polską racją stanu i sumieniem katolickim.

Drugą, zorganizowaną, instytucją polską, wyznaczającą standardy zachowań był Kościół katolicki; z badań wynika, że na terenie GG wszyscy de facto biskupi nie tylko wspierali ratowanie Żydów, ale sami ich przechowywali w domach i obiektach parafialnych. W sposób wyjątkowo pozytywny w to dzieło wpisały się domy żeńskich zgromadzeń zakonnych, ale także kler parafialny, m.in. fałszując kościelną dokumentację. Ta zorganizowana i niezorganizowana pomoc okazana Żydom była brutalnie kontrowana przez Niemców wprowadzających i egzekwujących karę śmierci: Ulmowie, Barankowie, Kowalscy… i setki innych. Rodziny polskie wołają zatem, by zło i kłamstwo nie zwyciężało w przestrzeni świata, tylko dlatego że ma siłę przebicia, a my nie.

prof. Jan Żaryn