„O niezłomności” – Jarmark Mazowiecki nr 40

„O niezłomności” – Jarmark Mazowiecki nr 40

W ostatnich dniach września, a konkretnie od 28 do 30 IX b.r. byłem, wraz z małżonką Małgorzatą, w Gdyni by uczestniczyć w niezwykłym wydarzeniu jakim od dziewięciu lat jest Festiwal Filmowy Niepokorni Niezłomni Wyklęci 1939 – 1989 Przywracamy pamięć. Od początku dyrektorem i pomysłodawcą Festiwalu NNW jest Arkadiusz  Gołębiewski – człowiek instytucja. 

Ale nie od początku Festiwal zdobył taką renomę, jaką ma dziś. Pamiętam jak 9 lat temu Arek zapraszał mnie do jednego z mazowieckich miast, bym towarzyszył w promocji festiwalu. Początki były trudne, mało widzów, filmów i brak zainteresowania. Zmieniło się to radykalnie, gdy Festiwal przeniósł się do Gdyni. Dziś jest już znanym wydarzeniem, a gala z zakończenia konkursów festiwalowych jest prezentowana w TVP. Patronat nad wydarzeniem objął pan Prezydent RP, a na gali byli obecni m.in. premier prof. Piotr Gliński, senator RP, posłowie i wielu dyrektorów ważnych instytucji. Tak trzeci sektor, dzięki Arkowi, wypracował – bez udziału państwa – wspólne dobro. Celem Festiwalu jest prezentacja filmów dokumentalnych, traktujących o trudnej historii XX wieku, tak polskiej, jak i np. naszych sąsiadów. Jest także czas na dyskusje w panelach, na spotkania warsztatowe z dziećmi, czy koncerty rockowe na wolnym powietrzu. A wszystko w pięknej Gdyni, tuż obok plaży i szumu zatoki. Od początku Festiwalu jestem jego czynnym i biernym uczestnikiem. Biorę udział w dyskusjach panelowych, jestem także w jury jednej z ważniejszych nagród za całokształt pracy dokumentalisty. W tym roku tę konkurencję wygrał Paweł Woldan, autor ponad 80-ciu filmów dokumentalno-historycznych i sztuk teatralnych. Autor tak powszechnie znanych filmów, jak o Prymasie Tysiąclecia, o prymasie Auguście Hlondzie, ale także o prof. Karolinie Lanckorońskiej, czy też o Erazmie Ciołku, czy – ostatni –o Zbigniewie Romaszewskim. Panele były ciekawe, szczególnie ten o przygotowaniach do obchodów 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości w 1918 r. Generalnie w dyskusjach dominowały wątki związane z pamięcią historyczną, jakością filmów dokumentalnych. Mamy bowiem scenariusze pisane przez samą historię, a jednak nie wszyscy twórcy potrafili –w konkursie głównym zaprezentowano 30 filmów – sprostać zadaniom warsztatowym. Dla mnie, najciekawszym filmem, który widziałem podczas Festiwalu była odsłona Ewy Szakalickiej pt. Podwójnie wyklęty. Film został doceniony, otrzymał liczne nagrody. Jest to opowieść o „Burym”, czyli kpt Romualdzie Rajsie. Opowieść prawdziwie pokazana, także dotykająca najtrudniejszych fragmentów biografii bohatera, tych powojennych. Dobrze by było, gdyby film ten znalazł się w programie TVP 1 – najlepiej w poniedziałek o 20 z minutami. Główną nagrodę otrzymał film, którego nie widziałem (równocześnie na kilku scenach w ciągu trzech dni odbywały się różne imprezy), pt. Braciszek Karel, w reżyserii Krystyny Krauze. Opowiada o czechosłowackim bardzie Karelu Krylu, którego pieśni tak zirytowały komunistów  czeskich, że ich autor musiał opuścić kraj i osiąść poza jego granicami. Ważnym wydarzeniem artystycznym i dokumentacyjnym był film Bogny Bender-Motyki o Chorążym Antonim Dołędze, który do końca swego życia – do 1982 r. ukrywał się przed komunistami i został pochowany w tajemnicy przed bezpieką. Dopiero po latach, rodzina która się nim opiekowała za życia ujawniła tożsamość naszego bohatera, Żołnierza Wyklętego. 

Niezależnie od programu Festiwalu, toczy się niewyreżyserowane życie okołofestiwalowe. Jest tam niezwykła atmosfera patriotyzmu i przyjaźni zarazem. Znani i nieznani spotykają się i rozmawiają, a wszyscy odczuwają ten dobry klimat, przekazywany nam przez Arka. Za rok będziemy się spotykać po raz 10-ty. I myślę, że będzie to wydarzenie ogólnopolskie, z udziałem Pana Prezydenta i tłumów Polaków chcących podziękować Arkowi Gołębiewskiemu za trud, wytrwałość i siłę. Sam stał się niepokornym i niezłomnym, wraz ze swoim dziełem.

 Jan Żaryn