Ossów i Radzymin

Ossów i Radzymin

Rozmowa z profesorem Janem Żarynem, senatorem okręgu 40 (obejmującego powiat wołomiński).

Nieprzerwanie dyskutowana jest kwestia upamiętnienia wydarzeń z 1920 roku w Ossowie i Radzyminie. Przez ponad 25 lat na barkach samorządowców spoczywało podtrzymywanie pamięci o zwycięskiej bitwie, szukanie miejsc, tworzenie infrastruktury na rzecz sierpniowych uroczystości, turystów i pielgrzymów. Wołomiński samorząd podjął się projektowania muzeum, wyznaczono działkę i pozyskano pozwolenie na budowę. Zaczęto szukać poparcia i finansowania w instytucjach centralnych. Jak można byłoby wesprzeć te dążenia, aby na stulecie Bitwy Warszawskiej powstało muzeum?

Niezależnie od tego, jaka była geneza tych wszystkich przedsięwzięć, z mojej perspektywy istnieją trzy bardzo ważne inicjatywy, które wymagają wsparcia. Można założyć, że nie będzie można ich realizować bez jakiegoś czynnika zewnętrznego. Dwie inicjatywy dotyczą bezpośrednio powiatu wołomińskiego. Jedna to muzeum w Ossowie, którego inicjatorem, patrząc z mojej perspektywy był pan Ryszard Madziar, a szczególnie pan Maksym Gołoś, swego czasu oddelegowany przez byłego burmistrza Wołomina do tworzenia projektu i przygotowania wszystkich dokumentów dotyczących tego muzeum. Jak wiadomo w międzyczasie zmieniła się samorządowa władza i przedsięwzięcie zostało przejęte przez panią Elżbietę Radwan, jako kontynuatorkę tejże koncepcji. Druga inicjatywa, czyli Radzymin, gdzie tamtejsze władze samorządowe widzą z kolei i próbują przypominać, że tam jest cmentarz zabitych w wojnie 1920 roku. Tam też był papież Jan Paweł II i w związku z tym to Radzymin jest miejscem, w którym można by stworzyć jakieś trwałe upamiętnienie wojny 1920 roku w formie muzealnej. Jak patrzę na to z perspektywy swojej, czyli senatora, dostrzegam także pewnego rodzaju rywalizację między dwoma strukturami czy politycznymi ugrupowaniami, mającymi małe szanse, żeby się w jakiejkolwiek sprawie porozumieć, więc także w sprawie roku 1920.

Mówił Pan o trzech przedsięwzięciach.

Trzecia inicjatywa, która jest mi w tym sensie najbliższa, że się w nią zaangażowałem, nie ma bezpośredniego przełożenia na powiat wołomiński, gdyż koncentruje się na Warszawie. Chodzi o budowę łuku triumfalnego przez Towarzystwo Patriotyczne z państwem Katarzyną i Janem Pietrzakami na czele. Te trzy inicjatywy z mojej perspektywy senatora widzę w pewnej łączności. Być może największe szanse na realizację bez interwencji Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego ma trzeci pomysł. Tutaj największa przeszkodą są władze samorządowe Warszawy i zawiłości wynikające także z politycznych niechęci, które niestety wpływają na merytoryczną stronę, czyli upamiętnienie roku 1920. Pani prezydent nie pochodzi z obozu, który dzisiaj sprawuje władzę w państwie. Z kolei Towarzystwo Patriotyczne jest postrzegane jako strona, która sądząc po składzie personalnym, staje się bliższa dzisiejszemu obozowi władzy. Dwie inicjatywy, które państwa najbardziej interesują, dotyczące powiatu wołomińskiego, mają z kolei też pewną dynamikę wynikającą z podglebia politycznego, a jednocześnie bez wątpienia zasługują na jak największe wsparcie. Dobrym pomysłem, z mojej perspektywy było to, co zrobiła pani Elżbieta Radwan. Wystąpiła do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego z prośbą o wsparcie tej inicjatywy. Znam tę korespondencję. Odpowiedź była negatywna, ale niestety trzeba zdać sobie sprawę, że ta negatywna odpowiedź była umotywowana i dobrze żeby tę motywację mieszkańcy powiatu wołomińskiego znali.

Jaka to motywacja?

W tej chwili Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego podjęło strategiczną decyzję, by chronić poprzez interwencję centralną te placówki, które są na bardzo wysokim szczeblu realizacji, albo już są zrealizowane, a które nie udźwigną wykonanego zadania bez wsparcia centrali. W zamian za to Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego w pewnym sensie przejmuje te placówki, co oczywiście odbiera władzę samorządowi. Ta metodologia, która jest mi osobiście bardzo bliska, spowodowała, że Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego w 2016 roku m.in. przejęło takie placówki, jak muzeum w Markowej czyli muzeum im. Józefa i Wiktorii Ulmów na Podkarpaciu poświęcone Polakom ratującym Żydów, czy też muzeum, które buduje się od wielu lat, a niestety nie można było dokończyć, gdyż poprzednia władza nie była tym zainteresowana. Chodzi o muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce. To też pokazuje, że istnieją pewne merytoryczne priorytety dla Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Te dwa muzea wskazują też na pewien kierunek dotyczący myślenia o tym, jakie tematu powinny być szczególnie w przestrzeni muzealno-publicznej wspierane. Nie wyobrażam sobie, żeby w tych priorytetach nie umieszczono także 1920 roku. Natomiast, jak widać na rok 2016 okazało się, że budżet Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego nie jest w stanie udźwignąć wszystkich możliwych projektów. Jeśli mam coś z tego rozumieć, a staram się, to bez wątpienia dużo skuteczniejszym byłoby coś takiego, gdyby się mogło zdarzyć, że do Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego występują obydwa podmioty, najchętniej zjednoczone. Ale wydaje się to mało możliwe.

W samorządach nie ma chyba tak głębokich podziałów politycznych, nie wiem gdzie Pan profesor je widzi.

To bardzo dobrze. Jeżeli takie porozumienie byłoby możliwe bardzo się cieszę. Dobrze byłoby, żeby obydwa podmioty i inicjatywa mówiąc w skrócie wołomińska i inicjatywa radzymińska wystąpiły wspólnie. Taki projekt będzie przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego widziany w formie pozytywnej. Z kolei wydaje się, że bez udziału ministerstwa, siłami powiatowymi nie da się tego zrealizować. Co więcej nie można tego zrealizować, dlatego że muzeum ku czci bohaterów roku 1920 jest muzeum poświęconym wydarzeniu, które ma rangę na pewno powiatową, ale także ogólnopolską, także ogólnoeuropejską. Te trzy wymiary muszą być brane pod uwagę, żeby rozumieć sens takiego przedsięwzięcia.

Czyli widzi Pan takie rozwiązanie, żeby powstały obiekty i w Radzyminie i Ossowie?

Tak oczywiście. Tylko nie widzę wspólnej rady programowej.

Pana autorytet jest tu bardzo duży, więc może warto wyjść z taką inicjatywą rady programowej?

Jeżeli ktoś mi zaproponuje, a najlepiej obydwie strony, to ja oczywiście bardzo chętnie to rozważę i będę tym, który będzie wspierał te inicjatywy w rozmowie z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Pod koniec 2016 roku pojawiła się taka informacja, że minister Piotr Gliński wymienił pośród różnych przedsięwzięć propozycję utworzenia muzeum Bitwy Warszawskiej w Radzyminie. Z kolei podczas obrad sejmowej komisji finansów publicznych, która spotkała się 1 grudnia 2016 roku przedstawiona została poprawka jednego z posłów okręgu 20, w którym znajduje się powiat wołomiński. Poprawka dotyczyła wsparcia z budżetu państwa budowy zaprojektowanego już muzeum w Ossowie. Podczas tych obrad padła informacja ze strony przedstawicieli Ministerstwa Kultury, że pewne środki, chyba 500 tys. złotych przeznaczono na projekt muzeum Bitwy Warszawskiej. Z jednej strony mówił Pan o tych negatywnych odpowiedziach Ministerstwa Kultury, z drugiej mamy taką deklarację z komisji finansów. Jak Pan widzi tę sytuację? Czy w projekcie budżetu, nad którym będzie obecnie obradował Senat, jest faktycznie zapis o 500 tys. złotych na muzeum w Radzyminie?

Wydaje mi się, że nie ma, ale można tak to interpretować. Prawdę mówiąc muszę sprawdzić. Obecnie budżet omawiany jest na poziomie komisyjnym. Praca w Senacie polega na tym, że mamy dostęp do całego budżetu, ale jednocześnie koncentrujemy się na tych zadaniach, które wynikają z pobytu w konkretnych komisjach. Jestem akurat w komisji nauki, edukacji sportu oraz emigracyjnej. Te dwie komisje i tak są bardzo obłożone jeśli chodzi o koncentrowanie się na budżecie. Nie jestem członkiem komisji kultury, tym bardziej nie jestem w komisji finansów. Natomiast z tego co wiem, rzeczywiście można to tak interpretować. Nie wydaje mi się, żeby to było zadecydowane, dlatego jest pole do ewentualnego dyskutowania i wsparcia dwóch inicjatyw, żeby stały się możliwe do realizacji. Jeżeli w jakiejś formie przejęłoby je Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, także w jakiejś formie musiałoby to owocować interwencją w proces decyzyjny. To może inicjatorom samorządowym nie do końca się podobać.

Pojawiła się inicjatywa marszałka senatu Stanisława Karczewkiego, żeby ewentualnie pozwolić zaprezentować te poprawki do budżetu państwa, które miały wybrzmieć na pamiętnym posiedzeniu Sejmu 16 grudnia, które zakończyło się w sali kolumnowej. Czy Pan, jako senator ziemi wołomińskiej, podjąłby się złożenia poprawki dotyczącej Ossowa, którą na komisji 1 grudnia złożył poseł Jan Grabiec?

W takiej formule nie. Uważam, że te pieniądze powinny być przekazane na rzecz budowy muzeum na terenie powiatu wołomińskiego bez określania, że tylko i wyłącznie na rzecz inicjatywy w Ossowie, ponieważ to utrudni, a nie ułatwi komunikację między tymi dwiema inicjatywami. Pieniądze tak, ale najpierw niech samorządowcy albo sami, albo pod wpływem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, próbują dookreślić, jaka ma być przyszłość tych placówek.

Czyli wedle tego założenia turyści i pielgrzymi podróżowaliby między obiektami w Ossowie i Radzyminie, i poznawali historię wydarzeń z 1920 roku w tych dwóch miejscowościach?

Ależ oczywiście. Z perspektywy merytorycznej, a jak pan wie jestem historykiem, nie wyobrażam sobie żebyśmy nie upamiętnili roku 1920 poprzez te dwa najważniejsze na terenie powiatu wołomińskiego miejsca. Ściganie się, które miejsce jest ważniejsze pozostaje poza godnością tego wspomnienia. Wszystko, co jątrzy w tej sprawie jest ode mnie odległe. Wszystko co zbliża upamiętnienie tych dwóch miejsc stanowi dla mnie drogowskaz.

Czy Panu przyświeca takie rozwiązanie, aby powstały dwa obiekty, w porozumieniu i współpracy między Wołominem a Radzyminem?

Tak, jeżeli jest to możliwe. Ja  mam akurat informacje, że jest tu dużo barier i to bardziej natury politycznej niż merytorycznej. Bardzo się cieszę, że pojawiają się jakieś optymistyczne informacje. Trzeba wlać trochę dawki optymizmu, ponieważ sprawa jest ważna. Nie chodzi o napięcia wynikające z zupełnie innych klimatów, czyli z faktu, że mówiąc w skrócie burmistrz i rada są z innych opcji politycznych.

Mogłoby się rozpocząć jakąś debatą?

Bardzo mądry pomysł. Bardzo chętnie w takiej debacie wezmę udział i bardzo chętnie, jeśli mam jakiś autorytet historyczny to go wykorzystam, żeby podjąć próbę realizacji tych projektów muzealnych na terenie powiatu wołomińskiego.

Dziękuję za rozmowę.