„Gazeta Wyborcza” ma pretensje do Lecha Kaczyńskiego, że nie przeprowadził ekshumacji w Jedwabnem

„Gazeta Wyborcza” ma pretensje do Lecha Kaczyńskiego, że nie przeprowadził ekshumacji w Jedwabnem

Historia nieopublikowanego wywiadu jaki dr Ewa Kurek, autorka tezy, że niektóre środowiska żydowskie cieszyły się z powstania gett w czasie II wojny światowej, udzieliła „Gazecie Wyborczej” rzuca zupełnie nowe światło na sprawę zaangażowania środowiska Adama Michnika w sprawę Jedwabnego. Wygląda na to, że nikt w „GW” nigdy w bajki Jana Tomasza Grossa nie wierzył.

Chodziło tylko i wyłącznie o zapowiedziane wcześnie „upokarzanie Polski na arenie międzynarodowej”. A teraz ludzie z „GW” zastanawiają się czy w grze przeciwko PiS nie użyć jedwabieńskiej wpadki Lecha Kaczyńskiego, który uległ jakimś podejrzanym rabinom i wstrzymał najsłynniejszą polską ekshumację. Na razie wahają się, czy zagrać tą kartą, czy nie.

W połowie listopada odezwał się do mnie dziennikarz – pisze dr Kurek na stronie polishclub.org. – Przedstawił się, że jest reporterem magazynu „Duży Format” z „Gazety Wyborczej” i oświadczył: „Chciałbym porozmawiać z Panią o apelu o ekshumację w Jedwabnem. Czy znalazłaby Pani dla mnie chwilę?”

Gazeta Adama Michnika to nie moja bajka, ale ponieważ każdy ma prawo wiedzieć, o co chodzi z ekshumacją w Jedwabnem, nie odmówiłam. Oświadczyłam tylko, że wywiad będzie przeprowadzony na moich warunkach: „Przepraszam, być może jest Pan rzetelnym dziennikarzem, ale nie mam zaufania i wolę mieć na internetowym „papierze” zarówno zadane mi pytania jak i swoje własne odpowiedzi. Proszę przysłać pytania. Jest to jedyna forma wywiadu, jakiego mogę Panu udzielić”. Dziennikarz przysłał pytania.

Odpowiedziałam na wszystkie i odesłałam pocztą internetową wraz z następującymi warunkami publikacji: „Nie wyrażam zgody na to, aby „Gazeta Wyborcza” dokonała w udzielonym przeze mnie wywiadzie jakichkolwiek cięć w moich wypowiedziach. Nie wyrażam zgody na dopisanie jakiekolwiek słowa lub śródtytułu. Wywiad „Gazeta Wyborcza” może jedynie albo wydrukować w całości, albo zrezygnować z jego publikacji.

Dr Kurek publikacji swojego wywiadu się nie doczekała. Pod pretekstem potrzeby skrótów został on odrzucony. Dlatego postanowiła sama go opublikować. Pytania stawiane przez dziennikarza są bardzo interesujące nawet nie tyle z uwagi na ich merytoryczną zawartość co trop, na który naprowadzał dr Kurek. Ewidentnie chodziło mu o wykazanie, że Lech Kaczyński zawinił w sprawie Jedwabnego, a teraz PiS, udając patriotyzm, go nadal kryje. Bo nie chce naruszać świętości.

Dziennikarz wysłany przez Adama Michnika zapytał mnie o przyczyny i sposoby blokowania przez PiS ekshumacji w Jedwabnem. Odpowiedziałam, że nie mam pojęcia, dlaczego PiS blokuje ekshumację w Jedwabnem. Może dlatego, że ekshumację w roku 2001 wstrzymał ś.p. prezydent Lech Kaczyński, ale może też tylko dlatego, że politycy PiS strasznie boją się Żydów, bo po ćwierćwieczu serwowanej Polakom polityki wstydu także wśród nich rozpanoszył się ordynarny i bezrozumny filosemityzm, który religioznawca Andrzej Niemojewski określił sto lat temu mianem dwużydziana Polaka.

PiS blokując ekshumację w Jedwabnem jak gdyby nie zdawał sobie jednocześnie sprawy z tego, że niesie w swej nazwie obietnicę poszanowania prawa a poprzez blokowanie ekshumacji w Jedwabnem to prawo łamie. Zgodnie bowiem z polskim i żydowskim prawem, ekshumację w Jedwabnem należało przeprowadzić 15 lat temu. Polski Kodeks Postępowania Karnego nie pozostawia w tym wypadku żadnych wątpliwości w artykule 209 i 210 mówi, że: „Jeśli zachodzi podejrzenie przestępczego spowodowania śmierci, przeprowadza się oględziny i otwarcie zwłok” oraz że „W celu dokonania oględzin lub otwarcia zwłok prokurator albo sąd może zarządzić wyjęcie zwłok z grobu”.

Nie ma wątpliwości, że śmierć Żydów w Jedwabnem została spowodowana w sposób przestępczy i nie ma tu znaczenia fakt, czy morderstwo miało miejsce rok czy siedemdziesiąt lat temu. Czynności procesowe prokuratorów i metody badawcze historyków są w tym wypadku jednakie.

 

Natomiast prawo i religia żydowska zwraca uwagę przede wszystkim na godne miejsce pochówku zamordowanych Żydów i mówi, że: „Zgodnie z halachą: 1) Zmarłego Żyda można ekshumować w celu przeprowadzenia ponownego pochówku z Ziemi Izraela; 2) Zmarłego Żyda można przenieść do innej mogiły, jeśli pierwszy grób miał być w założeniu tymczasowy; 3) Zmarłego Żyda można przenieść z istniejącego grobu, jeśli znajduje się on w miejscu bez nadzoru i istnieje niebezpieczeństwo, że zostanie splądrowany, lub gdzie jest zagrożony powodzią; 4) Jeżeli grób znajduje się w nietypowym miejscu (poza cmentarzem), zmarłego Żyda można przenieść i pochować ponownie na cmentarzu żydowskim; Arbaa Turim, Jore Dea, 363, początek; Talmud Jerozolimski, Moed katan, koniec Rozdziału 2. (patrz: Piotr Kadlcik, O ekshumacji, w: „Kolbojnik – Biuletyn Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie”, Nr 4/2014.)

Według religii i prawa żydowskiego, klepisko stodoły w Jedwabnem nie jest zatem miejscem odpowiednim dla wiecznego spoczynku religijnych Żydów, zwłaszcza w sytuacji, gdy w odległości zaledwie kilkudziesięciu metrów od fundamentów stodoły znajduje się dobrze zachowany i otoczony murem cmentarz żydowski.

W tym momencie zakończyło się zainteresowanie dziennikarza „Gazety Wyborczej” Jedwabnem a zaczęło PiSem, bowiem padło pytanie o moje nadzieje jako historyka związane z objęciem władzy przez ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego. Odpowiedziałam, że jako historyk żadnych nadziei z przejęciem władzy przez PiS nie wiązałam, bo do badań historycznych i publikowania ich wyników żadna władza państwowa potrzebna mi nie jest.

Za czasów PRL i czasów postkomunistów III RP prowadziłam badania w obszarach przez te władze zakazanych, więc od władzy partii Prawa i Sprawiedliwości tym bardziej nie potrzebuję żadnego przyzwolenia.

Liczyłam jedynie na to, że w sprawie Jedwabnego partia PiS będzie przestrzegała prawa, bowiem od roku 2014 – dzięki Żydom z Warszawskiej Gminy – wiedziałam już, że wstrzymanie w 2001 roku ekshumacji w Jedwabnem było piramidalnym bezprawiem – napisała dr Kurek.

Dalej dziennikarz „Wyborczej” uporczywie chciał ustami dr Kurek wykazać hipokryzję historyczną uprawianą przez PiS:

Po odpytaniu mnie o mój stosunek do PiS, dziennikarz „Gazety Wyborczej” wrócił do sprawy Jedwabnego i zapytał, dlaczego istotne jest poznanie dokładnej liczby ofiar mordu w Jedwabnem. Odpowiedziałam, że w kręgu naszej cywilizacji zachodniego chrześcijaństwa od zawsze obowiązują kanony prawa rzymskiego. Nie trzeba być prawnikiem żeby wiedzieć, że aby oskarżyć człowieka o czyn niegodny, zwłaszcza o morderstwo, trzeba mu ten czyn udowodnić. W przypadku morderstwa zbiorowego, należy przedstawić dowody określające liczbę zamordowanych osób oraz charakter zadanej im śmierci. Jedynie na podstawie niepodważalnych dowodów w postaci ciała lub ciał zamordowanych, sądy w granicach naszej cywilizacji wymierzają mordercom określoną prawem karę. W wypadku Jedwabnego stało się inaczej. Socjolog Jan Tomasz Gross wymyślił, że w Jedwabnem Polacy zamordowali 1600 Żydów, rozgłosił tę informację po świecie i świat bez dowodów osądził Polaków uznając nas za morderców.

 

Jako Polka i obywatelka Rzeczypospolitej Polski, w wizji lokalnej stwierdziłam, że w jedwabińskiej stodole 1600 osób zmieścić się w żaden sposób nie mogło i dlatego mam prawo wiedzieć, ile było ich naprawdę. Być może przyjdzie mi ponieść wraz ze wszystkimi moimi rodakami odpowiedzialność za zbrodnię w Jedwabnem. Ale jeśli już, to mam niezbywalne prawo dokładnie wiedzieć, jaka była skala i charakter popełnionej zbrodni.

Reporterowi „Wyborczej” powiedziałam wprost: „Pan też nie chciałby być osądzony za cokolwiek na podstawie czyichś wyimaginowanych konfabulacji”. Powiedziałam też, że Polacy mają prawo do uczciwego sądu. Najpierw dowody zbrodni, potem sąd nad nami, a w wypadku potwierdzenia winy, także nasz szczery żal za popełniony czyn, zadośćuczynienie w postaci godnego i zgodnego z żydowską religią pochówku szczątków oraz wieczna pamięć o zamordowanych w Jedwabnem ludziach.

Taka logika zdarzeń, tradycja i prawo obowiązują w naszej zachodniej cywilizacji co najmniej od ponad tysiąca lat. Z tych wszystkich prawnych, moralnych i religijnych powodów dla mnie jako Polki i dla wszystkich Polaków informacja o liczbie zamordowanych Żydów jest informacją fundamentalną.

Ostatecznie redaktorzy „Wyborczej” postanowili jednak nie publikować tego wywiadu. A szkoda. Bo niezależnie od swoich celów politycznych, chyba po raz pierwszy w historii tego dziennika, napisaliby parę słów prawdy o sprawie Jedwabnego. A dodatkowo pokazali by swoją perfidię oraz oczywiście to, w co nikt o zdrowych zmysłach nie wątpi, czyli zakłamanie PiS-u w tej sprawie.

Źródło: http://wolnosc24.pl/2016/12/28/tego-jeszcze-nie-bylo-wyborcza-ma-pretensje-do-lecha-kaczynskiego-ze-nie-przeprowadzil-ekshumacji-w-jedwabnem-czyli-cala-jedwabienska-hucpa-to-byla-zwykla-cyniczna-gra/