Senator Rzeczpospolitej

Senator Rzeczpospolitej

„W demokracji większość szanuje mniejsze środowiska, ale in nie ulega, rujnując swój świat; buduje życie publiczne zgodnie z własną wrażliwością i swoimi wartościami. Chciałbym pozostać reprezentantem autentycznej, nie poddającej się propagandzie i atomizacji, polskiej większości. Startuję do Senatu, by pomóc Polakom pozostać w ojczyźnie naszych marzeń, chrześcijańskiej i dumnej ze swego dziedzictwa.”

Jan Żaryn

Wywiad z prof. Janem Żarynem

Michał Bruszewski: Ostatnio poinformowano o dość spektakularnym znalezisku historycznymi czyli pancernym pociągu, który może zawierać w sobie dobra zrabowane przez Niemców w trakcie II wojny światowej. Nie mamy pewności czy pociąg faktycznie został odkryty ale już rozpalił wyobraźnię i to nie tylko historyków. Jak Pan Profesor ocenia całe zamieszanie z tzw. „złotym pociągiem”?

Jan Żaryn:  Sprawę należy rozpatrywać w kilku płaszczyznach, których bym ze sobą nie mieszał. Mianowicie z jednej strony jest płaszczyzna poznawcza, historyczna, i tutaj w ciągu ostatnich dziesięcioleci bardzo wielu miłośników historii, historyków, szczególnie lokalnych – z tamtego, dolnośląskiego regionu wykonało olbrzymią pracę by przybliżyć nas do prawdy o tajemnicach zamku Książ i znajdujących się tam podziemiach. Fascynowali się gazetkahistorią schronów budowanych dla Hitlera czy właśnie zniknięciem pociągu pancernego, który miał być wysłany w do końca nieznanym kierunku. Z pola widzenia ówczesnym i dzisiejszym badaczom „zniknął” on na 61 kilometrze, na drodze z Wrocławia do Wałbrzycha. Jedną z osób, która jest tutaj bez wątpienia najbardziej zasłużoną w odkrywaniu tajemnicy pociągu pancernego jest p. Tadeusz Słowikowski i jego zacięcie poznawcze. Doprowadziło to do tego, że dziś wydaje się bardzo prawdopodobne, że taka niedoszła „przesyłka” znajduje się na terenie dzisiejszej Polski i to w okolicach, o których wspominałem, czyli tam gdzie wskazują odkrywcy.

Ale to nie jedyny aspekt sprawy. Nie znam szczegółów ale z punktu widzenia marketingowego wykorzystanie zjawiska pt: „Szukamy skarbów” przez miejscowe władze to bardzo dobry ruch. Już z samego faktu popularności jaką zdobyły te okolice należy się cieszyć. Wałbrzych to miasto, które samo w sobie nie należy do pereł architektonicznych ale ma wielkie atuty i walory turystyczne. Po pierwsze przepiękny zamek Książ – perła wielostylowej architektury, bardzo dostojny zamek, który jest godzien tego by odwiedzały go tłumy turystów. Jeśli tak się stanie to może przy okazji odwiedzą nieznane nikomu miasto Wałbrzych i wiele innych pięknych obiektów sakralnych i pałacowo-zamkowych w regionie. To jedna z najpiękniejszych części Polski – choćby dzieła, dziedzictwo i historia malarza Michaela Willmanna z XVII w. którego nazywano śląskim Rafaelem. Znany jest mieszkańcom Warszawy choćby z obrazów znajdujących się czy to w kościele Najświętszego Zbawiciela, czy Wszystkich Świętych. Gros prac tego artysty to freski, których na szczęście nikt nie przenosił i udało się je niedawno odrestaurować; są do zobaczenia w świątyni w Krzeszowie. Zostały wskrzeszone i można je podziwiać w pełnej krasie.  To jedynie przykład z tego potencjału turystyczno-historycznego, który jest na Dolnym Śląsku. Niewątpliwie pancerny pociąg i cała akcja odkrywania jego tajemnic – to wszystko pomoże w promocji regionu.

MB: Zwłaszcza, że przy poszukiwaniach pociągu już dokonano historycznego odkrycia. Udało się dotrzeć do kompleksu podziemnych korytarzy i schronów szykowanych dla elit III Rzeszy [kompleksy podziemne w ramach „Projektu Riese” w Górach Sowich]

JŻ: Zasięgu tych podziemi do końca nie znamy – co jeszcze bardziej działa na wyobraźnie. Przeznaczeniem tych schronów było zapewnienie bezpieczeństwa najbliższemu otoczeniu Hitlera. I z samym pociągiem pancernym kalendarzyk1pojawia się trzecia płaszczyzna mianowicie reakcja na informację o znalezisku. Uderz w stół a nożyce się odezwą. Natychmiast ujawniły się państwa, osoby czy środowiska, które stwierdziły, że zawartość znaleziska należy do nich. Nie jest ona jeszcze znana a już podnoszone są roszczenia. Jak się okaże, że tam są rozlane zwały trucizny a nie sztaby złota czy bursztynowa komnata to liczba chętnych na „ładunek” stopnieje. Postawa niemieckich władz jest poniżej krytyki. Dziwi chęć wpisanie się w rabunek III Rzeszy dzisiejszych Niemiec. Z kolei deklaracja Rosjan, iż im się to „należy” bo wyzwalali to terytorium również dziwi. Pamięć o tych „wyzwolicielach” jest mocno naznaczona we wspomnieniach np.: sióstr zakonnych z
Nysy, które były gwałcone przez czerwonoarmistów. To kwestia roszczeń „państwowych” a oprócz tego mamy wiele głosów od faktycznych badaczy, że to na ich detektywistycznej pracy przez lata bazowali odkrywcy.

MB: Ostatecznie nie wiemy co może być w tym pancernym pociągu (o ile on się tam znajduje). Może tam być amunicja, kalendarzyk2granaty albo złoto czy nawet bursztynowa komnata jak piszą niektórzy. Pytanie co dalej z tym znaleziskiem, gdzie ten „pociąg” ma stanąć?

JŻ: Wałbrzych-Książ – to najwłaściwsze miejsce. Tam powinien pozostać. Natomiast w gestii jakiej instytucji to pytanie otwarte. Jeżeli zajmie się nim Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego to na pewno w porozumieniu z lokalnymi władzami samorządowymi.

MB: A gdybyśmy umiejscowili to w szerszym kontekście polityki historycznej. Każde poważne państwo, które chce się liczyć na arenie międzynarodowej prowadzi swoją narrację i promocję historii. Oczywiście takie znalezisko jest spektakularne – jeszcze nie odkryto tego pociągu ale już zagraniczne telewizje i prasa o tym pisały. To sukces marketingowy. Chwilowy. Natomiast jeżeli mielibyśmy ocenić całość naszych działań w celu promocji polskiej historii na świecie – długotrwały proces. Tak aby nasz kraj pojawiał się nie tylko w kontekście takiego „epizodycznego” zdarzenia. Jak pan Profesor ocenia politykę historyczną naszego kraju?

JŻ: Niestety ale bardzo to kuleje. Polityka historyczna to są celowe działania, których celem jest pozyskiwanie sympatii międzynarodowej dotyczącej naszej własnej historii, tożsamości i osiągnięć. Taka sympatia wiąże się potem nie tylko z relacjami międzyludzkimi ale przekłada na sponsorowanie konferencji naukowych czy popularnonaukowych, wydawanie książek czy filmów o Polsce i Polakach, w krajach europejskich czy w USA. Taką politykę prowadzą Niemcy – spójrzmy na jedną z najbardziej znanych na świecie instytucji jaką jest Instytut Konrada Adenauera. Takie działania powinny być także po stronie polskiej. Mamy pewne podstawy, instytucje – ale jest ich albo nie wiele, albo w ogóle ich nie ma a część ma tak wpisane kompetencje, że nie jest w stanie przejść pewnej bariery skuteczności. Instytut Pamięci Narodowej, który po cichu – bo nie jest to działanie przez dziennikarzy zauważone, czyni bardzo dużo na rzecz promocji polskiej historii najnowszej. Jest to aktywność na poziomie obcojęzycznych wystaw znajdujących się w różnych krajach, czy w formie długofalowej, np. organizowanie konferencji dla obcokrajowców, w tym nauczycieli, w końcu tłumaczone są książki. To jednak nie jest podstawowa rola IPN-u i ona siłą rzeczy musi być ograniczona przez inne obowiązki. Podobnie jest z MSZ-em i „Instytutami Kultury” – promują Polskę za granicą ale raczej w oparciu o dorobek współczesnych, żyjących artystów. To oczywiście dobre i potrzebne ale niewystarczające. I sprawa nie dotyczy tylko potencjalnych odbiorców naszej polityki historycznej czyli innych narodów. Prawie 20 milionów Polaków żyje za granicą – dla Polonii rozsianej po całym świecie i Polaków na Wschodzie nie ma odpowiedniego wsparcia. Zostali pozostawieni sami sobie i praca wokół nich nie jest obudowana takimi działaniami krzewiącymi wiedzę, wsparciem kulturowo-edukacyjnym czy przekazie historycznym. Organizują się sami i wychodzi im to świetnie ale potrzebne jest tutaj wsparcie z Polski.

MB: Dziękuję za rozmowę

JZ: Dziękuję

Rozmawiał Michał Bruszewski

Zapraszamy także na:

Komitet Honorowy Poparcia prof. Jana Żaryna w wyborach do Senatu RP