Prof. J.Żaryn: dyskusja w Senacie nad uchwałą w sprawie oddania hołdu ofiarom ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na obywatelach II Rzeczypospolitej w latach 1939–1945

Prof. J.Żaryn: dyskusja w Senacie nad uchwałą w sprawie oddania hołdu ofiarom ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na obywatelach II Rzeczypospolitej w latach 1939–1945

Panie Marszałku! Wysoki Senacie!

Postaram się nie powtarzać, a przynajmniej na pewno nie w pierwszym zdaniu. Bo grupa do spraw trudnych, o czym wspominał pan senator Borowski, to bardzo dobry postulat. W czasie pytań i odpowiedzi mówiłem już o jednej takiej próbie, trwającej kilkanaście lat, niestety, moim zdaniem, nieudanej, jako że po 11 tomach historycy rozjechali się do domów z rozbieżnymi poglądami na temat historii. Ale niewątpliwie trzeba wrócić do trudnych pytań i trudnych odpowiedzi, trudnych dla obydwu stron. Tak że będę bardzo wpierał ten postulat, który usłyszałem z ust pana senatora Borowskiego. I to jako senator Prawa i Sprawiedliwości, a nie opozycyjnego klubu. Ale chciałbym też państwu powiedzieć, że z dużą dozą przykrości słucham wypowiedzi części z państwa. I ja powiem głośno i wyraźnie, dlaczego odczuwam ten smutek, ale od razy chcę państwa uspokoić i powiedzieć, że oczywiście na pewno nie taka jest państwa intencja. Nie chcę w ogóle podejrzewać, że mogłaby być taka intencja. Ale mam takie wrażenie, jakbyśmy w tej sali dyskutowali w gruncie rzeczy o tym, czy my mamy prawo być wolnym, niepoległym narodem, artykułującym nasze potrzeby, czy też mamy być stale pod pręgierzem różnego rodzaju szantażów, nacisków, a to dotyczących słabości narodu sąsiedniego, a to dotyczących siły narodu sąsiedniego, a to dotyczących różnego rodzaju zawiłości politycznych, kontekstów teraźniejszych, przeszłych i przyszłych.

(Głosy z sali: Nie!)

(Głos z sali: Nie o to chodzi.)

Otóż, proszę państwa, to wszystko jest bez wątpienia w naszej świadomości, to, co jest w bieżącej rzeczywistości politycznej. Ale przede wszystkim jesteśmy reprezentantami wolnego, suwerennego narodu, który ewidentnie ma prawo artykułować w formie wyjątkowej, choćby poprzez uchwały wyższej izby, czyli Senatu, swoje autentyczne potrzeby. Dla środowisk kresowych taką autentyczną potrzebą od wielu lat była właśnie ta możliwość wypowiedzenia prawdy bez klinczu. Bez klinczu szantażu, nacisku doktryną Giedroycia, polityką Skubiszewskiego. Przecież my nie mamy dzisiaj wszyscy sklerozy, pamiętamy, jakie były lata dziewięćdziesiąte, wiemy, w jaki sposób środowiska kresowe nie mogły się wydostać z prawdą o swoich przeżyciach na teren wspólnoty narodowej. I to jest tak, jakbyśmy dzisiaj zatrzymali się w tym samym miejscu. Tak państwa słucham, jakbym był w latach dziewięćdziesiątych. A nam się zdawało – i mam nadzieję, że jesteśmy jednak na drodze ku pełnej niepodległości – że odzyskujemy, jako wspólnota narodowa, podmiotowość. I w związku z tym skoro istnieje w naszej zbiorowej pamięci taka wielka trauma jak śmierć co najmniej 160 tysięcy ludzi, o których pamiętamy… Sami państwo tutaj, prezentując swoje własne historie rodzinne, pamiętają. 100 osób w Senacie, a kilkanaście, być może kilkadziesiąt świadectw osobistych przeżyć. To naprawdę jest przeżycie wspólnotowe, to świadczy o tym, jaką traumą było tamto doświadczenie czasów II wojny światowej.

I kiedy my mamy być suwerenni? W przyszłości, kiedy miną te wszystkie uzależnienia? Rzekomo miną, bo przecież pojawią się następne uzależnienia. Suwerenność nie polega na tym, że się jest uwikłanym zależnościami, tylko na tym, że jest się wolnym od zależności. O nich się wie, o nich się pamięta, je się rozumie, ale nadal jest się w stanie wolności, a nie niewoli. I to mnie dzisiaj strasznie zmartwiło, że tak wielu z państwa… W intencjach na pewno nie jesteście ochotni do bycia niewolnikami, ale gdzieś w waszych myślach, głęboko być może ukrytych, istnieje coś, co wam nie pozwala być wolnymi polskimi politykami na wolnej polskiej scenie politycznej. A wolność polityczna polega na tym, że się wsłuchujemy w głos własnego narodu i ten głos artykułujemy w formie uchwał, ustaw, ponieważ jesteśmy reprezentantami nie po to, żeby wzajemnie ściskać się i podawać sobie ręce, tylko jesteśmy reprezentantami całej wspólnoty narodowej. Dlatego tutaj jesteśmy. Bardzo proszę i apeluję o suwerenność, o suwerenność myśli, o suwerenność czynów.

I ostatnia kwestia. Wszyscy, jak tutaj jesteśmy, jesteśmy ewidentnie zwolennikami wielkiego przymierza politycznego polsko-ukraińskiego. Ale właśnie tak długo, proszę państwa, Rosja Putina będzie się cieszyć, jak długo będzie się okazywało, że udajemy, że zamykamy furtki historyczne. Bo one i tak, i tak rozsadzą kolejne roczniki, pokolenia i Polaków, i Ukraińców. My musimy zamknąć, opierając się na prawdzie, podziały historyczne, żeby Putin przestał się cieszyć. Przecież to jest oczywiste. A my od lat posiłkujemy się tym argumentem, że Rosja wygrywa na naszej kłótni polsko-ukraińskiej. Będzie wygrywać. Jak długo będziemy w kłamstwie, tak długo Rosja będzie wygrywać. A jak będziemy jako wolny, suwerenny naród wreszcie zdolni do tego, że na warunkach suwerenności i wolności do narodu ukraińskiego wyciągniemy rękę i powiemy: „Tak, stawianie pomników banderowskich oddala was od Europy, bo to tak, jakby Niemcy dzisiaj stawiali pomniki Hitlerowi, co oddalałoby Niemcy od Europy. Nie róbcie tego i my wam pomagamy w tym właśnie taką uchwałą”… Czy państwo tego nie rozumieją?

(Głosy z sali: Nie!)

Przecież to jest oczywiste. Dziękuję bardzo. (Oklaski)

Źródło: http://www.senat.gov.pl/prace/senat/posiedzenia/przebieg,466,2.html#mVmbqWbKpp6AqZNTln9dnWhiVw