Profesor Jan Żaryn: „Startuję do Senatu by pomóc Polakom, pozostać w ojczyźnie naszych marzeń”

Profesor Jan Żaryn: „Startuję do Senatu by pomóc Polakom, pozostać w ojczyźnie naszych marzeń”

Z profesorem Janem Żarynem, kandydatem PiS na senatora z powiatów: wołomińskiego, nowodworskiego, legionowskiego i warszawskiego-zachodniego rozmawiał Tomasz Miller.

Tomasz Miller: Co skłoniło Pana do startu w wyborach do Senatu?

Jan Żaryn: Jest dobra atmosfera; jako Polacy ponownie chcemy normalności, czyli w życiu publicznym osób dających świadectwo o swoich poglądach, religijności. Należę do nich; nie udaję, że nie mam poglądów, nie udaję, że istnieją dwa światy – prywatny i publiczny. Jestem stabilny. Chciałbym pozostać reprezentantem autentycznej, nie poddającej się propagandzie i atomizacji, polskiej większości. Demokracja to taki bowiem system, w którym większość szanuje mniejsze środowiska, ale im nie ulega, rujnując swój świat; buduje życie publiczne zgodnie z własną wrażliwością i swoimi wartościami. Dziś dotarliśmy jako naród do ściany; jeśli sobie nie powiemy jasno, kto i dlaczego jest gospodarzem naszego państwa, to może stać się jakieś nieszczęście. Coraz wyraźniej widać, że znaczna większość społeczeństwa została w ciągu tych 8 lat  odepchnięta przez rządzących, jakby przeszkadzała, a nie była powodem ich istnienia – vide osoby zbierające i podpisujące się pod wnioskiem dotyczącym 6-latków, vide propaganda dotycząca in vitro, jakby co drugi Polak zabiegał o możliwość skorzystania z tego amoralnego zaspokojenia swoich żądań wobec natury i Pana Boga; a przecież problem dotyczy wąskiej, bogatej grupy osób, którą stać na to by – jeśli uważa że to jest moralne – dokonać zabiegu poza granicami kraju, którego mieszkańcy chcą by wartości chrześcijańskie były tutaj szanowane.

Dlaczego startuje Pan jako kandydat PiS-u?

To dziś najsilniejsza partia prawicowa i konserwatywna, choć ma także ciągoty socjalistyczne, mająca w swym programie zapisy świadczące o poszanowaniu dorobku nauki społecznej Kościoła katolickiego, z Jego encyklikami społecznymi XIX – XXI wieku; a zatem to partia która – co moim zdaniem jest być może najistotniejsze – promuje z jednej strony idee silnego państwa polskiego (dziedzictwo piłsudczyków) i zasadę pomocniczości, w tym samorządności (dziedzictwo obozu narodowego), co oznacza wspieranie Polaków chcących w imię uczuć wyższych, jak patriotyzm, być odpowiedzialnymi za dobro wspólne.

Do czego będzie Pan dążył jako senator? 

Z jednej strony startuję do Senatu by pomóc Polakom, w tym mojej rodzinie i najbliższym, pozostać w ojczyźnie naszych marzeń, chrześcijańskiej i dumnej ze swego dziedzictwa; będę zatem dążył do poprawy edukacji w Polsce, szczególnie historii, czy szerzej humanistyki. Tak by z kolei na wyższe studia dostawali się ludzie otwarci, pożądający prawdy i gotowi do stałego zbliżania się do niej. Konkretnie oznacza to m.in. powrót do systemu 8 plus 4, z powszechnym nauczaniem historii do matury. Nauczyciel powinien być suwerenem w klasie i mieć możliwość elastycznego podejścia do programu, ma bowiem uczyć i wychowywać, a nie przygotowywać ucznia do zdawania kolejnych testów. I nauczyciel i uczeń są twórcami wspólnego dzieła – wychowania młodego człowieka, Polaka, związanego sercem i umysłem z narodem, wspólnotą.  Najchętniej zlikwidowałbym na wyższych uczelniach także tzw. system boloński, który obniża możliwości doskonalenia się studentów na wybranych przez nich kierunkach. Chciałbym także zająć się Polonią i Polakami na Wschodzie; szczególnie ta druga społeczność wymaga wielkiej uwagi, troski i bardzo chciałbym uczynić więcej i więcej, żeby polskość Kresów nigdy nie zagasła. Nawet jeśli się to komuś nie podoba, np. naszym sąsiadom, którzy powinni się czuć opiekunami kresowego, polskiego dziedzictwa. W przypadku Litwy, chodzi o walkę o tamtejszych Polaków, by na siłę nie byli lituanizowani, wbrew podstawowym prawom człowieka. Wiem, że Polacy żyjący na Wileńszczyźnie są silni, ale nie siłą państwa polskiego tylko własną determinacją. Z kolei, co najmniej 20 mln Polaków, w tym dzieci i młodzież, znajduje się poza granicami Kraju. To wielki potencjał, ale i zobowiązanie dla polskich instytucji państwowych. Mam wrażenie że MSZ nie radzi sobie z zadaniem dotarcia do tej wielkiej społeczności; resort spraw zagranicznych jest nastawiony na inne zadania, ma inne priorytety. Trzeba ustanowić osobne struktury (obok istniejących przy placówkach Instytutów) skierowane na kontakt z Polakami; trzeba z olbrzymim szacunkiem docierać do ludzi, środowisk , stowarzyszeń, które mają swoje dziedzictwo, swoją historię i zacząć je wspierać, tak by kolejne pokolenia Polaków tam żyjące pozostały przy polskości będąc jednocześnie Kanadyjczykami, Szwedami czy Australijczykami. To oczywiście jedynie sygnały! A przede wszystkim chciałbym zając się tym, na czym znam się najlepiej, czyli polską polityka historyczną. Powinien powstać specjalny Instytut na wzór niemieckiego Instytutu Konrada Adenauera, który miałby pieniądze i podjąłby walkę o dobre imię Polski w świecie; walkę – bo jesteśmy zmuszeni do prowadzenia rywalizacji o pamięć historyczną; przez wiele lat naród polski był nieobecny w przestrzeni wolnego świata; za nas o ziemiach polskich mówili po II wojnie światowej komuniści, Niemcy, czy Żydzi wypełniając swoją opowieścią karty historii, szczególnie II wojny światowej i okresu powojennego. Ten przekaz nie uwzględniał polskiej prawdy. Nadal odczuwamy tego skutki, a dziś polityka historyczna – jak widać – wiąże się ściśle z bezpieczeństwem narodowym. Jeśli narody europejskie nie będą szanować naszych przodków, nie będą także liczyć się z nami, dziś. „Jestem Polakiem” – mówię dziś, słowami Romana Dmowskiego. ” I mam obowiązki polskie”. Przy całym szacunku do ludzi i miłości do każdego człowieka.

Czy wie Pan, że o kandydowanie do Senatu starał się także Piotr Strzembosz z Prawicy Rzeczypospolitej ale mimo porozumienia na linii PiS-Prawica Rzeczypospolitej nie dostał on zgody PiS na start w tych wyborach?

Tak, wiem; gdy tylko się dowiedziałem, że istnieje napięcie na linii PiS i PR, natychmiast zadeklarowałem zrzeczenie się udziału w walce o mandat senatorski; postawiłem jasny warunek, że wystartuje jedynie wtedy, gdy będę kandydatem zarówno jednej, jak i drugiej partii w okręgu nr 40. I tak się stało, dlatego jestem!

Czy wyborcy Prawicy Rzeczypospolitej mogą być w związku z tym spokojni, że będzie Pan dbał o interesy chrześcijańskiej części naszego społeczeństwa?

Tak się składa, że mam wśród przywódców tej partii, z Markiem Jurkiem na czele, bardzo wielu przyjaciół i znajomych; trudno odpowiadać na tak sformułowane pytanie. Tak jakby Pana ktoś się zapytał, czy obiecuje Pan kochać swoje dzieci? Jestem chrześcijaninem w domu i w życiu publicznym.

 
Dziękuję Panu za rozmowę.

Źródło: http://prawapolityka.pl/2015/09/profesor-jan-zaryn-wywiad/