Wypowiedź prof. Jana Żaryna podczas drugiego czytania projektu uchwały w sprawie 35. rocznicy rejestracji Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Rolników Indywidualnych „Solidarność”

Wypowiedź prof. Jana Żaryna podczas drugiego czytania projektu uchwały w sprawie 35. rocznicy rejestracji Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego Rolników Indywidualnych „Solidarność”

Panie Marszałku! Wysoka Izbo!

Ja chciałbym zwrócić uwagę na trzy historyczne, a może nie tylko, aspekty dotyczące tych wydarzeń, które wiązały się z rejestracją NSZZ Rolników Indywidualnych „Solidarność”.

Otóż pierwsza sprawa, powtórzę za panem senatorem Ryszką, za panem senatorem Rulewskim – bez wątpienia bardzo piękna i wiodąca rola prymasa Stefana Wyszyńskiego, prymasa Tysiąclecia, ciężko chorego, umierającego, a jednak bardzo aktywnego wobec tej potrzeby, która dotyczyła dwóch fundamentalnych zasad realizowanych przez Kościół w jego nauczaniu: prawa do samorządności, zgromadzeń, prawa własności, czyli do funkcjonowania w przestrzeni publicznej prawa naturalnego. I to właśnie przebija zarówno z „Pro memoria” Stefana Wyszyńskiego, jak i ze znanych mi dokumentów mówiących o bezpośrednich rozmowach między prymasem Stefanem Wyszyńskim a Stanisławem Kanią, a także generałem Jaruzelskim. Zaangażowanie prymasa zmierzało przede wszystkim do tego, by udowodnić rozmówcom, iż władze komunistyczne nie są od ustalania praw naturalnych. Komunizm może albo funkcjonować w ramach tych praw naturalnych, ale od 1917 r. widać, że nie potrafi, albo w związku z tym, że nie potrafi, być nadzorcą niesłusznych, bo nienaturalnych praw, czyli siłą esbecką i innymi siłami terroru podtrzymywać prawo stanowione zaprzeczające naturalnym prawom i możliwościom człowieka. I cała ta filozofia, można powiedzieć, prymasa Wyszyńskiego zmierzała w kierunku nie tyle edukowania komunistów, bo na to sił mu chyba już brakło po tylu dziesięcioleciach niepowodzeń, ile raczej udowodnienia, że system, który oni podtrzymują, jest pozbawiony naturalnego funkcjonowania i naturalnego prawa do funkcjonowania w środowisku, któremu na imię: człowiek i jego kultura. I to była podstawa rozumowania prymasa Wyszyńskiego. To oczywiście przekładało się także na to zjawisko, które było, można powiedzieć, bardzo silne w okresie PRL i widoczne szczególnie w dziejach Kościoła i nauczaniu prymasa Wyszyńskiego, czyli to tworzenie – wypowiem to w formule, rzecz jasna, pozytywnej, a nie krytycznej, jak mówili o tym twórcy tego sformułowania – Kościoła ludowego. Tak, Kościoła ludowego, tzn. Kościoła narodu polskiego, a ten lud polski to właśnie ta najważniejsza część naturalnych możliwości istnienia narodu. Bardzo często prymas Wyszyński powtarzał to zdanie w zapiskach, w „Pro memoria” jest ono też widoczne: nie ma Kościoła powszechnego bez Polski katolickiej i nie ma Polski bez katolicyzmu. A właśnie w tych warstwach ludowych najgłębiej tkwi ten polski katolicyzm. To jest pierwsza refleksja.

Druga to przypomnienie nie tyle faktografii, bo nie chcę, broń Boże, w ciągu tych paru minut wykonywać swojego zawodu naukowca… Chciałbym przypomnieć, że fenomen tego porozumienia i stworzenia NSZZ Rolników Indywidualnych polegał na tym, że nie tylko istniała władza, która z założenia atomizowała społeczeństwo, dezintegrowała i dezinformowała… A przypomnę, że wówczas władze próbowały oczywiście wzmocnić kółka rolnicze i nadać im większe uprawnienia, udając, że to jest odpowiedź na potrzeby chłopów, i było to robione w ramach tej właśnie dezintegracji i dezinformacji. Jednak istotne było to, że środowisko chłopskie, które my dzisiaj tak ładnie określamy jednym słowem, było w dużej mierze w sposób naturalny bądź z racji istnienia systemu komunistycznego autentycznie podzielone. To była inteligencja SGGW, to byli robotnicy de facto pracujący w pegeerach, to byli chłopi – ich było najwięcej, rzecz jasna – z indywidualną własnością chłopską. To były środowiska, które można powiedzieć, także w tradycji polskiej bardzo często istniały jako w zakresie interesów się wykluczające, a nie uzupełniające. To nie było takie łatwe porozumienie. I fenomen tego porozumienia polega na tym, że widocznie istniała w tych warstwach i w tych ludziach jakaś głębsza potrzeba budowania tego porozumienia, które utworzyło NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych.

Oczywiście ta potrzeba to wielki patriotyzm, wielka miłość do ojczyzny. Ale chcę podkreślić jednym słowem jeszcze jedną potrzebę, mianowicie potrzebę wynikającą z polskiej pięknej tradycji samorządności. Bo jak się okazało, to właśnie chłopi potrafili przenieść, mimo zdewastowania Polaków przez lata wojny, stalinizmu, a potem PRL, z II Rzeczypospolitej własną umiejętność życia samorządnego. Gdyby państwo wyjechali w latach trzydziestych na polską wieś – oczywiście dzisiaj takim bardzo pięknym przykładem jest Markowa, bo tam mieszkała rodzina Ulmów, o której wiemy bardzo dużo – toby państwo zobaczyli nie tylko wspaniałe wielodzietne polskie rodziny chłopskie, ale i ludzi, którzy społecznie, gospodarczo są niesamowicie zaangażowani. To nie byli egoiści siedzący w swoich zagrodach, tylko to byli ludzie, którzy wytwarzali wspólne dobro, właśnie z racji tej umiejętności tworzenia samorządności.

Ten fenomen, który wówczas zaistniał, to jest właśnie ta umiejętność wyzbycia się realnych, autentycznych różnic w poglądach. Wyzbycia się także różnic w myśleniu politycznym, bo przecież wówczas byli jeszcze bardzo czynni np. ci wszyscy, którzy pamiętali PSL Mikołajczykowskie. Też chcieli być wyodrębnioną grupą, ale zbili swoje prywatne, indywidualne ambicje po to, żeby właśnie ta wspólna samorządność wygrała.

Z tych m.in. powodów warto te czasy przypominać, ten rok 1981 i to, co się wówczas działo przez tych 16 miesięcy. Prawie wszyscy tu jesteśmy z tego pokolenia, które było wówczas aktywne i umiało już rozumieć w miarę dużo z otaczającej rzeczywistości. Niewątpliwie jesteśmy beneficjatami tego okresu, lat 1980–1981, on nas ukształtował. Ja ten okres określam dwoma słowami, jako historyk w swoich publikacjach odnoszę je głównie do świata robotniczego, ale w tych dwóch słowach ujawnia się dużo szerszy kontekst. Tych 16 miesięcy to: promieniowanie „Solidarności”. Tak to nazywam i uważam, że tak w nauce powinno to wybrzmieć, ale i w Senacie niech to wybrzmi. Dziękuję. (Oklaski)

Źródło: http://www.senat.gov.pl/prace/senat/posiedzenia/przebieg,465,2.html#mVmbqWbKpp6AqZpZmYNfn2llWg