Prof. Jan Żaryn o zmianie ustawy o IPN

Prof. Jan Żaryn o zmianie ustawy o IPN

Panie Marszałku! Wysoka Izbo!

Od razu stwierdzę, że chciałbym skorzystać z czasu dodatkowego, więc będę się starał nie przedłużać swojego wystąpienia.

Muszę oczywiście zacząć od zdania, które w moim przypadku jest oczywiste. Byłem pracownikiem Instytutu Pamięci Narodowej od 2000 r. do 2015 r. włącznie, na bardzo różnych stanowiskach, zarówno kierowniczych, jak i głównego specjalisty, czyli można powiedzieć, że szeregowego naukowca, który sprawdzał się tam ewentualnie ze swoimi talentami. Chciałbym państwu oczywiście i powiedzieć, i przypomnieć, że jest to jedna z tych instytucji, niestety nielicznych, które powstały w wolnej Polsce i od początku nie musiały być dekomunizowane, bo były zdekomunizowane, tzn. istniała wewnątrz Instytutu Pamięci Narodowej bardzo szeroka paleta głosów i stanowisk. W ciągu tych już ponad 15 lat istnienia IPN zawsze, niezależnie od zmiennej sytuacji politycznej, wewnątrz Instytutu Pamięci Narodowej była chroniona zasada wyważania racji pamięci historycznej.

W związku z tym uprzejmie informuję pana Rybickiego, że już popełniliśmy ten straszny błąd w IPN i wydaliśmy np. dzienniki pana Szpakowicza, czyli działacza Obozu Narodowo-Radykalnego ABC przed wojną, a podczas wojny cichociemnego, który zginął w czasie II wojny światowej, nie dolatując do Polski. Taki zbrodniarz, którego dzienniki wydaliśmy. Wydaliśmy również np. biografię Adama Doboszyńskiego. Jednocześnie wydaliśmy książki o Romanie Zambrowskim, o Jakubie Bermanie… Podaję już pewne skrajności, ale cała paleta jest oczywiście dużo większa. To nie jest dzieło jednej osoby, tylko jest to dzieło wielkiej instytucji, w której dzisiaj pracuje około 2,5 tysiąca osób.

I teraz mój zasadniczy sprzeciw, taki z grymasem twarzy, wobec tego, co mówią tutaj państwo z Platformy Obywatelskiej. Mimo całego szacunku do państwa i do tego, że zapewne tak naprawdę do końca tak nie myślicie, nie mogę zrozumieć, dlaczego uważacie z definicji, że jakakolwiek demokratycznie wybrana władza w Polsce, w tym przypadku Prawo i Sprawiedliwość – a może szczególnie Prawo i Sprawiedliwość, skoro wywodzi się, tak jak i wy, z pnia solidarnościowego – będzie chciała niszczyć dorobek tak pięknej instytucji. (Oklaski) A w całym waszym, że tak powiem, pakiecie wystąpień istnieje niedopowiedziany, ale przecież czytelny, jednoznaczny zarzut, że np. Jan Żaryn to jest ten, co rozwali IPN, ponieważ pracował tam 15 lat i przestał. No, to jest jakiś absurd. Albo powiedzcie wprost, że nie zawierzacie naszym intencjom, to znaczy uważacie, że jesteśmy totalitarystami – ale uprzejmie proszę, żeby to udowodnić – albo miejcie jednak odwagę czasem przyznać, że wykonujemy jakąś pracę twórczą, która to praca twórcza nie polega na tym, że coś niszczymy, tylko na tym, że próbujemy to wzbogacić. I teraz: dlaczego w przypadku Instytutu Pamięci Narodowej jest czas na wzbogacanie? Otóż wypada, żeby każda instytucja, tak samo i ta, podlegała czasem pewnej refleksji dotyczącej tego, czy przez 15 lat istnienia instytucji pewne zadania powoli nie zaczynają się kurczyć i czy przypadkiem nie ma takich zadań, co do których życie pokazało, że trzeba je wprowadzić na teren Polski. I pytanie, która instytucja jest do tego najlepiej przygotowana. Powtarzam: IPN jest instytucją, której nie trzeba było dekomunizować. W warunkach niepodległej Polski jest to szalonym atutem w przypadku powierzania tejże instytucji nowych zadań. I przecież widać wyraźnie intencje poselskiej inicjatywy.

Jedna z tych intencji jest następująca. Bardzo wyraźnie widać, że pewne działy dotychczasowej działalności Instytutu Pamięci Narodowej się wygaszają. Niczyja to wina. Np. pion śledczy. Dzisiaj jest ponad 80 prokuratorów. Po paru latach prawdopodobnie będzie 70, 60, potem 20. To jest wyraźne wygaszanie. Nie dlatego, że to są źli ludzie, źli prokuratorzy, tylko dlatego, że istniejemy w biologii. I skutek jest taki, jaki jest.

W związku z tym instytucja, o której tu mówimy, została poddana refleksji, z pytaniem, czy nie udźwignie innych zadań, które w międzyczasie się pojawiły. I nie ma cienia wątpliwości, że takim zadaniem jest to, co do tej pory w jakiejś mierze w ciągu ostatnich lat – ja teraz mówię skrótami, więc proszę mnie nie łapać za słowa – wykonywał zespół Krzysztofa Szwagrzyka. To oczywiście jest skrót myślowy, bo nie wykonywał tego sam profesor Krzysztof Szwagrzyk, wykonywało to wiele innych instytucji, wielu ludzi. I okazało się, że jest pewien fenomen, w postaci właśnie tej autentycznej możliwości zadośćuczynienia za lata hańby, które dotykają nas, dzisiaj żyjących, bo przecież nie żołnierzy wyklętych, tylko chodzi o to, że myśmy tego zadania nie wykonali. No i teraz pytanie, jaka instytucja jest dzisiaj powołana do tego, żeby podjąć to bezsprzecznie bardzo ważne zadanie. Nie dlatego, że PiS wymyślił to zadanie. Życie wymyśliło to zadanie. Pokazało nam – bo sami wzbogaciliśmy się o wiedzę dotyczącą np. żołnierzy wyklętych – że coś żeśmy poważnie zaniedbali. Praca Krzysztofa Szwagrzyka spowodowała, że odkryliśmy autentyczną potrzebę. No i intencją ustawodawców było bez wątpienia to, żeby pokazać, że Instytut Pamięci Narodowej to jest ta zasłużona instytucja, której nie chcemy zniszczyć, tylko którą chcemy właśnie uhonorować, ponieważ jest instytucją, która się sprawdziła i która może wziąć na siebie nowe zdania.

Kłopot polega oczywiście m.in na tym, że jak się bierze za tworzenie jakichś zmian w danej instytucji, to oczywiście jest pokusa, i słuszna, żeby uruchomić całą lawinę skutków jak w dominie, gdzie coś – pstryk – wyskakuje i zaczyna się okazywać, że wszystko ze sobą się łączy. W planie pierwotnym w przypadku akurat powstania tego wydziału, czyli tego wydziału poszukiwań, który miał zabezpieczyć niejako interesy nie tyle instytucji, ile interesy zjawiska, to znaczy zadania… To spowodowało, że okazało się, iż kompetencje nowozadaniowego, że się tak brzydko wyrażę, IPN-u łączą się bardzo mocno z kompetencjami Rady Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa. No i musiało powstać pytanie, czy mają się dublować zadania tych dwóch instytucji, czy należy jednak zrezygnować z jednej z nich i przenieść kompetencje w tym zakresie, w którym jest to możliwe, do Instytutu Pamięci Narodowej.

Można oczywiście długo dyskutować, czy jest to dobry sposób na załatwienie sprawy. Bo oczywiście, żeby było to jasne, ja w tej nowelizowanej dziś ustawie też widzę pewne wady – zaraz do tego przejdę, prawdopodobnie w drugiej części swojej wypowiedzi – z których jedne, mam nadzieję, jeszcze zdołamy tutaj poprawić, a innych nie zdołamy poprawić, ponieważ być może dopiero czas pokaże, czyli funkcjonowanie nowego prezesa i nowego kolegium, czy aby rzeczywiście ta refleksja oparta na teorii jest słuszna.

Taką np. widoczną wadą, o której mówił pan Rybicki – bardzo się z tego cieszę, bo mogę podłączyć się pod tenże głos – jest to, że IPN pozostaje w anachronicznej strukturze terytorialnej. Anachronicznej dlatego, że historycznie IPN powstał na bazie Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, która była związana organicznie z prokuraturą, i w związku z tym ten podział prokuratorsko-sądowy, regionalny i na niższych szczeblach, do dzisiaj owocuje takąż strukturą. Będzie – możliwe, że będzie, ale my tego nie wiemy, sprawdźmy to – mogło to owocować pewnymi napięciami w relacjach np. dyrektora oddziału Instytutu Pamięci Narodowej z 3 wojewodami. I ja to rozumiem, to jest zasadne jakby zauważenie… A dlaczego z 3 wojewodami? Dlatego, że właśnie ten zasięg terytorialny, który jest określony, nie współgra z podziałem terytorialnym Polski. Może to wywołać pewne napięcia właśnie w zakresie zadań, które były do tej pory w Radzie Ochrony Pamięci Walki i Męczeństwa. Zobaczmy, na ile prezes IPN da sobie radę.

I podkreślam tę rolę prezesa, ponieważ, proszę państwa – znowu to jest moje zdanie, nie sadzę, że całego klubu Prawa i Sprawiedliwości – przynajmniej moje doświadczenie jako pracownika na różnych szczeblach Instytutu Pamięci Narodowej jest…

(Wicemarszałek Grzegorz Czelej: 10 minut.)

Dobrze, w tej sekwencji ostatnie zdanie.

Moje doświadczenie jest takie – przy całym szacunku do legislacji – że naprawdę wtórną kwestią jest to, w jaki sposób zostanie wybrany prezes Instytutu Pamięci Narodowej. Dużo poważniejszą kwestią jest to, kto nim będzie. Ale, Szanowni Państwo, to nie znaczy, że ten ktoś ma być kimś, kto będzie pantoflem jakiegoś innego człowieka. Nie. Proszę spojrzeć na dotychczasową historię Instytutu Pamięci Narodowej. Jeżeli szukamy jakiejś zasady w historii Instytutu Pamięci Narodowej – oczywiście to jest moje zdanie i nie musi być podzielone…

(Wicemarszałek Grzegorz Czelej: Dwunasta minuta.)

…to właśnie historia Instytutu Pamięci Narodowej pokazuje, że IPN wypełnia najlepiej swoje zadania wtedy, kiedy na czele Instytutu Pamięci Narodowej stoi człowiek o olbrzymim autorytecie wewnętrznym i zewnętrznym. Bo obydwa autorytety są tutaj istotne, autorytet wewnętrzny, czyli wewnątrz instytucji, i na zewnątrz…

(Głos z sali: 13 minut.)

Już kończę.

I ewidentnie takim czasem była prezesura świętej pamięci Janusz Kurtyki, o którym różne złe rzeczy mogą tutaj siedzący państwo sobie mówić, ale na pewno miał on autorytet. Zapewniam państwa, że gdyby śp. Janusz Kurtyka był wybrany w ten czy inny sposób, to byłoby zupełnie obojętne, zawsze byłby takim samym człowiekiem. Mam nadzieję, że na tym polega główny, ważny punkt odniesienia do przyszłości IPN. Dbajcie państwo o to jako opozycja, dbajcie o to, żeby wybrany na to stanowisko człowiek był człowiekiem o dużym autorytecie naukowym, etycznym. My będziemy o to dbali, ale połączmy się w tej dbałości, a nie od razu nam opowiadacie, że będzie to podrzędna postać i popłuczyny Prawa i Sprawiedliwości. Nie macie dzisiaj prawa, żeby tak mówić, bo nie ma takiego niebezpieczeństwa. To się dopiero stanie, gdy poznacie imię i nazwisko prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Dziękuję. A potem będzie jeszcze 5 minut. (Oklaski)

***

Pani Marszałek! Wysoka Izbo!

Aż mnie korci, żeby się ustosunkować do wszystkich głosów, ale skumuluję to w jednym syntetycznym zdaniu: strasznie trudno polemizować z obawami. W związku z tym zostańcie państwo z tymi obawami, a ja zostanę z problemem, że nie potrafimy ich rozwiać. Mam nadzieję, że przyszłość zweryfikuje słuszność tych obaw bądź też ich niesłuszność.

Te 5 minut chciałbym wykorzystać nie na polemikę, tylko na pójście do przodu. Chciałbym wprowadzić, prosić o wprowadzenie różnych poprawek będących efektem przede wszystkim pracy kierownictwa Instytutu Pamięci Narodowej i Biura Legislacyjnego. Po przejrzeniu tychże propozycji poprawek doszedłem do wniosku, że część z nich jest jak najbardziej zasadna i warto je wprowadzić.

Przede wszystkim w art. 1 pkt 2 jest, o czym mówił pan mecenas Cichoń, pewna niespójność. Jedyne prawo przedwojenne, które rozpoczyna nam ewidentnie polską ścieżkę legislacyjną, to kodeks karny z 1932 r., co wynika oczywiście z wiadomej kwestii – proces integracji, m.in. integracji prawa, w okresie II Rzeczypospolitej zachodził długo, przez cały okres II Rzeczypospolitej, a do tego momentu obowiązywało prawo funkcjonujące pod zaborami. Jest w związku z tym pewna pozorna, jak mi się wydaje, niespójność, która by sugerowała, że zbrodnie, które były popełniane np. na terenie Związku Sowieckiego, podlegają prawodawstwu cesarstwa rosyjskiego. Mówię skrótami, ale wiemy, o co chodzi. Żeby nie było wątpliwości, proponuję, żeby wprowadzić takie zdanie czy taki zapis, który w łączności z dotychczasową treścią brzmiałby w sposób następujący: zbrodniami komunistycznymi w rozumieniu ustawy są czyny popełniane przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego w okresie od 8 listopada 1917 r. do 31 lipca 1990 r. polegające na stosowaniu represji lub innych form naruszania praw człowieka wobec jednostek lub grup ludności bądź w związku z ich stosowaniem, stanowiące przestępstwa według polskiej ustawy karnej – to znaczy tej z 1932 r. – lub innych przepisów prawa polskiego obowiązującego w czasie ich popełnienia. Można to ewentualnie zamienić, jeżeli legislatorzy uznają, że jest to lepszy zapis, na równorzędne de facto zdanie, tzn. na powołanie się na rozporządzenie prezydenta Rzeczypospolitej z 1932 r., które mówiło o tym, jak traci moc dotychczasowe prawo, funkcjonujące do 1932 r., w związku z powstaniem kodeksu karnego. Czy taki wariant przyjmiemy, czy taki, faktem jest, że damy jednoznaczny sygnał, że prawo polskie obowiązujące na ziemiach II Rzeczypospolitej niezależnie od jego pochodzenia jest właściwe dla lat 1917–1932. To jest pierwsza poprawka.

Druga poprawka proponowana przeze mnie dotyczy tej nieszczęsnej usługi na podstawie umowy cywilnoprawnej, która tu też wywoływała różne burze. Ażeby nie było wątpliwości, proponuję, żeby ten ustęp brzmiał: członek Kolegium Instytutu Pamięci nie może być pracownikiem ani prokuratorem Instytutu Pamięci, ani uzyskiwać korzyści majątkowych, będąc stroną odpłatnej umowy z Instytutem Pamięci. Wiadomo, że chodzi o Instytut Pamięci Narodowej, a będzie obowiązywał skrót „Instytut Pamięci”.

Mam też taką propozycję, żeby wprowadzić małą, ale dość ważną poprawkę. Mianowicie…

(Wicemarszałek Maria Koc: Panie Senatorze, już minęło 5 minut.)

Aha, już. To w takim razie ja te wszystkie poprawki złożę…

(Wicemarszałek Maria Koc: Oczywiście.)

…po ich dokładnym uporządkowaniu.

Chciałbym jeszcze powiedzieć o jednej, króciutkiej, dlatego że też wydaje mi się, że jest ona ważna. Mianowicie jest problem, jak to zrobić, tzn. jak głęboko ustawodawca ma wejść w strukturę IPN, ile damy władzy prezesowi, a ile sobie damy władzy. Chodzi o to, czy warto dzielić te centralne biura ustanowione w ustawie od razu na ich odpowiedniki oddziałowe, czy też zostawić to w gestii statutu, czyli de facto prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. Tu ustawodawca doszedł do wniosku, że trzeba zaufać prezesowi i że gdy zostanie on wybrany, to nie będzie chciał niszczyć dotychczasowego dorobku merytorycznego, tylko go podtrzyma na poziomie budowy statutu. Ja jeszcze spróbuję w ciągu dzisiejszej nocy zastanowić się, czy jest to lepszy wariant, bo być może rzeczywiście trzeba wprowadzić taką poprawkę.

Inne poprawki też idą śladem tych 2 dokumentów, czyli uwag prezesa Instytutu Pamięci Narodowej i uwag Biura Legislacyjnego. Obydwu podmiotom bardzo za nie dziękuję.

Źródła:
http://www.senat.gov.pl/prace/senat/posiedzenia/przebieg,465,1.html#mVmbqWbKpp6Aq5lXnH5mpGtn
http://www.senat.gov.pl/prace/senat/posiedzenia/przebieg,465,1.html#mVmbqWbKpp6ArJNYm3pdn2to